1. Na granicy światów jest studio fotograficzne w stylu retro, które prowadzi pan Hirasaka, częstujący gości dobrą herbatą i łagodnym uśmiechem.
2. Okazuje się tam, że każdy dzień naszego życia jest podsumowany jedną fotografią.
3. W studiu mamy dokonać selekcji: wybrać po jednym zdjęciu z każdego przeżytego roku.
4. Spośród wybranych zdjęć wskazujemy to, które jest dla nas najważniejsze i przenosimy się do przeszłości: do dnia uwiecznionego na tejże fotografii (jest ona wyblakła, ponieważ cenne wspomnienia zużywają się przez ich "oglądanie").
5. Przeniesieni w czasie nic nie możemy zmieniać. Jesteśmy duchami-obserwatorami. Od świtu do następnego świtu.
6. Mamy za zadanie wykonać dowolne zdjęcie wybranym w studio aparatem. Zatem uwiecznić najważniejszy dla nas dzień jeszcze raz (tak by wspomnienie stało się wyraźne, znów nabrało życia i kolorów).
7. W międzyczasie możemy coś wypić i zjeść, wyciągając jakby materię astralną z wyłożonych w sklepach produktów.
8. Rejestrujemy scenę z tego dnia i wracamy do studia.
9. Tam pan Hirasaka, który cały czas nam towarzyszył, wywołuje starymi metodami zdjęcie, a potem oglądamy wszystko w magicznym kalejdoskopie (fotografie reprezentujące poszczególne lata życia). Stąd wrażenie "filmu z życia" powstałe w pamięci tych nielicznych, którzy przeżyli śmierć kliniczną i powrócili do naszego świata.
10. Po projekcji filmu rozpływamy się w świetle, przeniesieni na zawsze do zaświatów, a fotograf zostaje sam i czeka na kolejnego przybysza, którego zdjęcia przywozi najpierw kurier Yama.
Muszę przyznać, że ujęła mnie pomysłowość fabularna tej japońskiej cozy book. Dodam tylko, że książka składa się z trzech opowieści. Do studia "tranzytowego" trafiają kolejno: staruszka (była przedszkolanka), przestępca w średnim wieku (yakuza) opowiadający o niezwykłym Szczurze-naprawiaczu i mała dziewczynka z wielką traumą (wyzwoli ją z niej ogień). Ostatnia historia jest najkrótsza, a zarazem najbardziej poruszająca. Całość zamyka zgrabna klamra, w której splatają się kluczowe motywy i wątki. Książka spodoba się wszystkim miłośnikom literatury "kocykowej" z Kraju Kwitnącej Wiśni (zwłaszcza tej spod znaku Toshikazu Kawaguchiego).
2. Okazuje się tam, że każdy dzień naszego życia jest podsumowany jedną fotografią.
3. W studiu mamy dokonać selekcji: wybrać po jednym zdjęciu z każdego przeżytego roku.
4. Spośród wybranych zdjęć wskazujemy to, które jest dla nas najważniejsze i przenosimy się do przeszłości: do dnia uwiecznionego na tejże fotografii (jest ona wyblakła, ponieważ cenne wspomnienia zużywają się przez ich "oglądanie").
5. Przeniesieni w czasie nic nie możemy zmieniać. Jesteśmy duchami-obserwatorami. Od świtu do następnego świtu.
6. Mamy za zadanie wykonać dowolne zdjęcie wybranym w studio aparatem. Zatem uwiecznić najważniejszy dla nas dzień jeszcze raz (tak by wspomnienie stało się wyraźne, znów nabrało życia i kolorów).
7. W międzyczasie możemy coś wypić i zjeść, wyciągając jakby materię astralną z wyłożonych w sklepach produktów.
8. Rejestrujemy scenę z tego dnia i wracamy do studia.
9. Tam pan Hirasaka, który cały czas nam towarzyszył, wywołuje starymi metodami zdjęcie, a potem oglądamy wszystko w magicznym kalejdoskopie (fotografie reprezentujące poszczególne lata życia). Stąd wrażenie "filmu z życia" powstałe w pamięci tych nielicznych, którzy przeżyli śmierć kliniczną i powrócili do naszego świata.
10. Po projekcji filmu rozpływamy się w świetle, przeniesieni na zawsze do zaświatów, a fotograf zostaje sam i czeka na kolejnego przybysza, którego zdjęcia przywozi najpierw kurier Yama.
Muszę przyznać, że ujęła mnie pomysłowość fabularna tej japońskiej cozy book. Dodam tylko, że książka składa się z trzech opowieści. Do studia "tranzytowego" trafiają kolejno: staruszka (była przedszkolanka), przestępca w średnim wieku (yakuza) opowiadający o niezwykłym Szczurze-naprawiaczu i mała dziewczynka z wielką traumą (wyzwoli ją z niej ogień). Ostatnia historia jest najkrótsza, a zarazem najbardziej poruszająca. Całość zamyka zgrabna klamra, w której splatają się kluczowe motywy i wątki. Książka spodoba się wszystkim miłośnikom literatury "kocykowej" z Kraju Kwitnącej Wiśni (zwłaszcza tej spod znaku Toshikazu Kawaguchiego).
