Kiedy Franz Kafka pracował nad Procesem, jego starszy o pokolenie kolega po piórze wydał powieść zwiastującą grozę kafkowskiego świata. Surrealizm, egzystencjalizm, metafizyczne udręczenie – to wszystko znajdziemy w Golemie Gustava Meyrinka, utworze z 1915 roku.Meyrink (1868-1932) przynależał do tego samego miejsca i kręgu społeczno-kulturowego, co autor Procesu. Mowa o habsburskiej CK Monarchii. A ściślej o Pradze, w której Kafka urodził się i żył, a którą Meyrink uczynił motywem swojego dzieła.
Nastrój Golema jest mroczny, gęsty, dręczący. Książka od początku nas wciąga, intryguje, niepokoi. Jesteśmy we śnie, w koszmarze, w zaułkach podświadomości. Zagmatwana logika wydarzeń, zapętlenia czasoprzestrzeni... Wszystko wydaje się wykrzywione i absurdalne. W którymś momencie czytelnik orientuje się jednak, że z tego pozornego chaosu wyłania się jakaś całość. Jak się okaże – całość misternie skomponowana.
Świat przedstawiony w utworze funkcjonuje w dwóch wymiarach – quasi-realistycznym, którego osnową jest historia kryminalna oraz stricte metafizycznym, czy może okultystycznym, nasyconym symboliką zaczerpniętą z żydowskich legend i mistyki (golem, Kabała), częściowo z buddyzmu, a także z kart tarota.
Pierwszy wymiar stanowią losy kilku osób: wycinacza kamei Atanazego Pernata, jego przyjaciół (studenta medycyny Charouska, artystów Vrieslandera, Prokopa, Zwaka) i kobiet – Miriam i Angeliny, a także przebiegłego i odrażającego Aarona Wassertruma – Żyda tandeciarza, z którym Atanazy zaciekle rywalizuje. Ich przygody i dzieje pełne są intryg, namiętności, zemsty, zbrodni, kary.
Oniryczny nastrój, kłopoty z tożsamością głównego bohatera, zawiłości chronologiczne, szereg rozważań i pytań natury filozoficznej – to z kolei dominanty drugiego wymiaru. Jego obecność wyczuwa się od samego początku. Intryga kryminalna odsłania się stopniowo, ukryta zrazu w dygresjach i fabularnych odgałęzieniach.
Historia zaczyna się od tajemniczych odwiedzin. U Atanazego Pernata – mężczyzny w sile wieku – zjawia się postać w długich szatach o niemożliwej do zapamiętania twarzy. Przekazuje mu Księgę Ibbur, w której trzeba naprawić uszkodzony inicjał "J". Pernat w trakcie realizacji zlecenia doznaje niesamowitych wizji (m.in. olbrzymiej kobiety ze spiżu), z których stara się wyczytać jakieś sensy. Jego zagubienie i dezorientację potęguje fakt, że w młodości przeżył wypadek, który spowodował u niego załamanie nerwowe. Leczony hipnozą utracił wszelkie wspomnienia z tego okresu.
Sceneria wydarzeń, Praga, czasem jest realna, częściej jednak surrealistyczna. Koguci Zaułek w żydowskiej dzielnicy (gdzie w starej kamienicy mieszka Pernat) jawi się jako labirynt, knajpy u Loisiczka czy Pod Starym Cebrem (miejsca zabaw i dysput głównego bohatera z jego towarzyszami) – jako imaginacje trawionego obłędem umysłu.
Praga, błądzenie, nawiązania do żydowskiej mistyki, atmosfera koszmaru, dociekania natury metafizycznej – łączą utwór Meyrinka z powieściami Kafki. W Golemie pojawia się również typowo kafkowski wątek nieuzasadnionego oskarżenia i uwięzienia. Podobieństw można by znaleźć więcej, a różnice? Na pewno język. Kafka jest precyzyjny, analityczny, gra z konwencją języka prawniczego i urzędowego. Meyrink ma więcej ze stylu mistyka-poety.
Jednak u obu autorów jest egzystencjalnie i psychodelicznie. Dlatego Golema można traktować jako preludium do kafkowskiej opowieści o bycie. Tekst Meyrinka to zarazem oryginalny, wyrafinowany wariant fantastyki grozy z odwołaniami do ezoteryki.
Na koniec warto dodać, że tytuł i treść utworu nawiązują do legendy o golemie – istoty z gliny, utworzonej na kształt człowieka przez szesnastowiecznego alchemika i rabina Jehudę Löw ben Becalela (urodzonego, co ciekawe, w Poznaniu).
Wybrane cytaty
1) Twarz Szemajaha Hillela (żydowskiego mędrca, który był dla Pernata wielkim autorytetem – przyp. mój) stała się nieruchoma z powagi: — Ludzie nie kroczą żadną drogą, ani drogą życia, ani drogą śmierci. Pędzą jak plewy w wichrze. W Talmudzie stoi: „Zanim Bóg stworzył świat, postawił zwierciadło przed istotami. Istoty widziały w nim duchowe cierpienia bytu i rozkosze, jakie z nich wynikają. Więc jedni wzięli na się cierpienie. Ale inni wzbraniali się — i tych Bóg wykreślił z księgi żywota”. Ty idziesz pewną drogą — i wkroczyłeś na nią z wolnej woli — choć może sam teraz o tym już nie wiesz. Jesteś powołany sam przez siebie! Nie trap się: stopniowo, gdy przychodzi poznanie, przychodzi też wspomnienie.
2) Całe życie jest to nic innego jak szereg pytań, przeobrażonych w formy, które noszą same w sobie jądro odpowiedzi, oraz szereg odpowiedzi, które płyną brzemienne pytaniami. Jeżeli ktoś co innego w tym widzi — jest głupcem.
3) Wszystkich ludzi kurować jedną łyżką jest jedynie przywilejem lekarzy. Pytający otrzymuje tę odpowiedź, która mu jest potrzebna: inaczej stworzenie nie szłoby drogą swojej tęsknoty.
4) Świat jest po to, abyśmy go uważali jako nieistniejący — tak, słyszałam, raz mówił mój ojciec — wtedy dopiero zaczyna się życie. Nie wiem, co on rozumiał pod wyrazem „życie”, ale ja czuję niekiedy, że pewnego dnia stanę się jakby „przebudzona” — chociaż nie mogę sobie wyobrazić, w jakim stanie. Cuda muszą ten stan poprzedzać, tak sobie zawsze myślę (słowa Miriam, córki Hillela).
5) Przeznaczenie w tym domu błądzi dokoła i powraca zawsze do tego samego punktu — przyszło mi do głowy — i wstrętny obraz, który niegdyś widziałem — kota z okaleczoną połową mózgu, a który wciąż kręcił się wkoło — stanął mi przed oczyma.
6) Są na świecie rzeczy, które nie mogą się wyzwolić same od siebie.
7) Gdy ludzie budzą się w swoich łożach, roją, że otrząsnęli się ze snu, a nie wiedzą, że padają ofiarą swych zmysłów i stają się łupem nowego, znacznie głębszego snu niż ten, z którego wyszli.
8) Kto jest przebudzony, ten nie może już umrzeć; sen i śmierć są dla niego tym samym.