Sándor Márai w Żarze (1942 r.) zaprasza nas na spotkanie dawnych przyjaciół: Węgra i Polaka, weteranów CK Monarchii. Jest to trudna konfrontacja po latach, pełna psychologicznego napięcia i nasycona filozoficzną refleksją o przeznaczeniu, przemijaniu, sensie i absurdzie istnienia, honorze, męskości, przyjaźni.
Tekst urzeka kunsztownym językiem. Styl i problematyka utworu przypominają trochę twórczość Conrada, w pewnym stopniu również Herlinga-Grudzińskiego.
Fabuła sprowadza się do próby zabójstwa na polowaniu, zdrady małżeńskiej i ucieczki, a poznajemy ją z monologu starego generała. Jest to opowieść dość nużąca i nieco teatralna w swej emfazie. Akcja w Żarze ma jednak drugorzędne znaczenie. Liczy się odkrywanie prawdy (zwłaszcza tej twardej, bolesnej), a rzeczywistość zewnętrzna jest tylko jej ułamkiem.
Po ukończeniu książki pomyślałem, że gdyby w finale okazało się, że generał wygłasza swój koturnowy monolog do pustych ścian, że powracającego po latach przyjaciela tylko sobie wyobraził, że rozpacz i samotność wpędziły go w obłęd – byłoby to bardziej efektowne i wiarygodne zarazem.
Kilka refleksji z Żaru zasługuje na zacytowanie:
1) Bogowie są na ogół zazdrośni i jeśli dają ziemskiemu śmiertelnikowi rok szczęścia, natychmiast zapisują ten dług i pod koniec życia żądają zwrotu za lichwiarską cenę.
2) To nieprawda, że przeznaczenie wkracza na ślepo do naszego życia. Nie, przeznaczenie wchodzi przez drzwi, które my sami przed nim otwieramy.
3) Rzeczywistość to jeszcze nie jest prawda... – rzeczywistość to tylko jej ułamek.
4) Pragnienie bycia kimś innym niż tym, kim jesteśmy; silniejsze pragnienie nie może zapłonąć w ludzkim sercu. Bowiem życia nie można znosić w inny sposób niż ze świadomością, że godzimy się z tym wszystkim, co znaczymy dla siebie i dla świata.
5) W samotności człowiek poznaje wszystko i przestaje się bać czegokolwiek.
6) I są takie chwile, kiedy noc ustąpiła już z serca człowieka, a dzień jeszcze w nim nie nastał, kiedy bestie wyłażą ze spróchniałych kryjówek duszy, kiedy w naszych sercach porusza się, a w rękach przemienia w ruch pewna pasja, którą latami daremnie hodowaliśmy i oswajaliśmy.
7) Człowiek starzeje się powoli: najpierw starzeje się jego ciekawość ludzi i chęć do życia [...] Kiedy już wiesz, że szklanka nie jest niczym innym jak tylko szklanką. A człowiek, biedny człowiek, niczym innym jak tylko człowiekiem, śmiertelnym, cokolwiek by robił... Potem starzeje się twoje ciało; nie od razu, nie, najprzód starzeją się twoje oczy albo nogi, albo żołądek i serce. Tak starzeje się człowiek, w częściach. Po czym naraz zaczyna starzeć się twoja dusza (…) wciąż jeszcze pragnie i wspomina, szuka i raduje się, pragnie radości. A kiedy mija to pragnienie radości, nie pozostaje nic innego, tylko pamięć i próżność; i wtenczas starzejesz się naprawdę, ostatecznie i nieodwołalnie. Pewnego dnia budzisz się, przecierasz oczy: już nie wiesz, dlaczego się obudziłeś.
Tekst urzeka kunsztownym językiem. Styl i problematyka utworu przypominają trochę twórczość Conrada, w pewnym stopniu również Herlinga-Grudzińskiego.
Fabuła sprowadza się do próby zabójstwa na polowaniu, zdrady małżeńskiej i ucieczki, a poznajemy ją z monologu starego generała. Jest to opowieść dość nużąca i nieco teatralna w swej emfazie. Akcja w Żarze ma jednak drugorzędne znaczenie. Liczy się odkrywanie prawdy (zwłaszcza tej twardej, bolesnej), a rzeczywistość zewnętrzna jest tylko jej ułamkiem.
Po ukończeniu książki pomyślałem, że gdyby w finale okazało się, że generał wygłasza swój koturnowy monolog do pustych ścian, że powracającego po latach przyjaciela tylko sobie wyobraził, że rozpacz i samotność wpędziły go w obłęd – byłoby to bardziej efektowne i wiarygodne zarazem.
Kilka refleksji z Żaru zasługuje na zacytowanie:
1) Bogowie są na ogół zazdrośni i jeśli dają ziemskiemu śmiertelnikowi rok szczęścia, natychmiast zapisują ten dług i pod koniec życia żądają zwrotu za lichwiarską cenę.
2) To nieprawda, że przeznaczenie wkracza na ślepo do naszego życia. Nie, przeznaczenie wchodzi przez drzwi, które my sami przed nim otwieramy.
3) Rzeczywistość to jeszcze nie jest prawda... – rzeczywistość to tylko jej ułamek.
4) Pragnienie bycia kimś innym niż tym, kim jesteśmy; silniejsze pragnienie nie może zapłonąć w ludzkim sercu. Bowiem życia nie można znosić w inny sposób niż ze świadomością, że godzimy się z tym wszystkim, co znaczymy dla siebie i dla świata.
5) W samotności człowiek poznaje wszystko i przestaje się bać czegokolwiek.
6) I są takie chwile, kiedy noc ustąpiła już z serca człowieka, a dzień jeszcze w nim nie nastał, kiedy bestie wyłażą ze spróchniałych kryjówek duszy, kiedy w naszych sercach porusza się, a w rękach przemienia w ruch pewna pasja, którą latami daremnie hodowaliśmy i oswajaliśmy.
7) Człowiek starzeje się powoli: najpierw starzeje się jego ciekawość ludzi i chęć do życia [...] Kiedy już wiesz, że szklanka nie jest niczym innym jak tylko szklanką. A człowiek, biedny człowiek, niczym innym jak tylko człowiekiem, śmiertelnym, cokolwiek by robił... Potem starzeje się twoje ciało; nie od razu, nie, najprzód starzeją się twoje oczy albo nogi, albo żołądek i serce. Tak starzeje się człowiek, w częściach. Po czym naraz zaczyna starzeć się twoja dusza (…) wciąż jeszcze pragnie i wspomina, szuka i raduje się, pragnie radości. A kiedy mija to pragnienie radości, nie pozostaje nic innego, tylko pamięć i próżność; i wtenczas starzejesz się naprawdę, ostatecznie i nieodwołalnie. Pewnego dnia budzisz się, przecierasz oczy: już nie wiesz, dlaczego się obudziłeś.
