W drugim tomie Archipelagu… Sołżenicyn opowiada już głównie o życiu i śmierci w łagrze. Dzięki niezliczonym faktom i przykładom przywoływanym przez autora możemy się przekonać, że „cała sowiecka Rosja to jedna wielka zona” (jak wyraził się jeden z więźniów, skazanych właśnie za tę wypowiedź).
Zapoznajemy się zatem ze strukturą społeczną obozu, z codziennym funkcjonowaniem zeków (m.in. losem kobiet i małoletnich), z postawami więźniów politycznych (np. tzw. prawomyślnych) i subkulturą knajaków (pospolitych przestępców).
Czytamy o brawurowych ucieczkach, zwykle kończących się tragicznie (niektóre opisane przypadki mogłyby stać się fabułą epickiego filmu). Dowiadujemy się o urągających godności ludzkiej warunkach sanitarnych panujących w gułagach oraz o katorżniczej pracy, do jakiej zmuszano więźniów (np. przy wyrębie lasu, w kamieniołomach, w kopalniach). Przekonujemy się o okrucieństwie nie tylko całego systemu, ale i tworzących go ludzi – nadzorców i komendantów obozów. Były to jednostki zdeprawowane samowładztwem, traktujące łagry jak prywatne folwarki – z własnymi haremami, niewolnikami etc.
Sołżenicyn przytacza mnóstwo dowodów na istnienie sowieckiego piekła. Dzięki jego świadectwu odsłania się ono przed nami z porażającą ostrością.
Notatki z lektury
Główne tematy: struktura społeczna łagru (więźniowie polityczni, subkultura knajaków), funkcjonowanie w obozie (praca, relacje, cierpienie), specyfika niewoli (anatomia zła, wybory, postawy, motywacje).
Społeczność łagru
Zekowie/zecy (od skrótu z/k stosowanego w państwowych dokumentach oznaczającego osobę uwięzioną).
1) Podział ze względu na rodzaj kary:
a) urki („zawodowi” przestępcy kryminalni, recydywiści w gułagu),
b) knajacy, szemrani (pospolici przestępcy),
c) polityczni (skazani na mocy osławionego artykułu 58 kodeksu karnego).
2) Podział ze względu na pracę:
a) pridurkowie (prominenci: lekarze, księgowi, kucharze, wszyscy ci, którzy nie pracują na robotach ogólnych, czyli np. przy wyrębie lasu, wydobyciu surowców itp.),
b) brygadziści i robociarze (przydzieleni do pracy fizycznej poza obrębem zony, pracujący w brygadach, pod stałym nadzorem, przy czym brygadziści mieli wyższy status od robociarzy, wszak dowodzili brygadami z nich złożonymi),
c) dochodiadzy (wycieńczeni fizycznie zekowie, znajdujący się na granicy śmierci, najniższa kategoria w obozie – odpowiednik muzułmanów z niemieckich kacetów).
3) Podział ze względu na relacje:
a) więźniowie kontra administracja,
b) przestępcy (urki, knajacy, fetniacy – na ich czele pachan – najsilniejszy kryminalista) kontra polityczni (pięćdziesiątki ósemki),
c) urki (elementem ich tożsamości odmowa współpracy z władzami) kontra suki (przestępcy dopuszczający współpracę z władzami) – w latach 1948-1953 trwała w łagrach tzw. sucza wojna (urki – inaczej „błatni” pozostawali w konflikcie z sukami, podsycanym przez władze w celu stopniowego eliminowania urków – którzy w obozach uchylali się od pracy, to jednak nie zwiększyło produktywności Gułagu, po śmierci Stalina, w ramach amnestii suki byli zwalniani z obozów w pierwszej kolejności).
4) Podział ze względu na wiek oraz płeć:
a) dorośli mężczyźni,
b) dorosłe kobiety,
c) małoletni, „małolatki” (w 1927 r. blisko 50 proc. dzieci w obozach archipelagu, w wieku od 6 do 14 lat, w 1935 r. Stalin nakazał karać małolatków tak jak dorosłych, na mocy tego samego „prawa”, począwszy od 12 roku życia, łącznie z rozstrzelaniem).
Kobiety w obozie
1) Od rewolucji aż do końca drugiej wojny obozy mieszane. Najtrudniej, ale i potencjalnie najlepiej miały kobiety urodziwe. Te, które bez oporu wewnętrznego poddawały się opiekunowi (czy to z administracji, czy spośród np. urków) mogły liczyć na względną ochronę i przywileje. Inne prędzej czy później, chcąc nie chcąc, musiały się komuś oddać, chyba że były stare lub bardzo brzydkie. Często dochodziło do zbiorowych gwałtów (w niektórych uczestniczyli niepełnoletni zecy), szerzyły się choroby weneryczne.
2) Zdarzały się w gułagach małżeństwa (czasem kwiatki we włosach pełniły rolę obrączki). Bywały tak silne, że po zwolnieniu mąż zamieszkiwał przy zonie i nie wracał do dawnej żony. Chciał być przy tej obozowej.
3) Niektóre z kobiet przerywały ciążę, inne rodziły dzieci. Maluchy odejmowane od piersi – trafiały do przyobozowego szpitala. Tam przez rok odchowywane. Niektóre umierały z braku matczynego mleka. Te, które przeżyły, po roku trafiały do domów dziecka. Stamtąd uwolniona zeczka mogła je odebrać.
4) Po drugiej wojnie Stalin zarządził odseparowanie kobiet od mężczyzn. Utworzył obozy kobiece i męskie, czasem dzielił je tylko drut kolczasty. Tam, gdzie mniej pilnowano zekowie podchodzili pod druty z jednej strony, a zeczki z drugiej wystawiały, co trzeba. W ten sposób spółkowano.
5) Każdej zeczce zależało na jak najszybszym zajściu w ciążę, bo z uwagi na brak mężczyzn w obozie wiele z nich (więcej niż dotychczas) musiało pracować na robotach ogólnych (czyli wykonywać najcięższe prace). Ciąża oznaczała względny wypoczynek. Liczba ciąż znacznie wtedy wzrosła w gułagach, mimo że liczba zeczek utrzymywała się na stałym poziomie.
6) Kwitła miłość platoniczna. Przekazywano sobie znaki czy listy przez mur dzielący obóz. Czasem taka para nigdy się nie widziała. Natomiast wewnątrz obozu – siłą rzeczy – szerzył się homoseksualizm.
7) Ważna postać – Anna Skrypnikowa, niezłomna zeczka. Dziewczyna o dużej głowie, rumianej twarzy i grubych, długich warkoczach. Zbuntowana w carskiej Rosji socjalistka, pochodząca z robotniczej rodziny, wykształciła się w kierunku psychologii i filozofii, jako uczciwa i wierna swemu sumieniu (była ateistką) idealistka, była prześladowana przez nową władzę, choć teoretycznie jej sprzyjała. Zaczęło się od krytyki Armii Czerwonej i rewolucji, w której wg niej ginęli najprzyzwoitsi ludzie. Stało się to na zebraniu w Majkopie (tuż po pokonaniu białych). Po powrocie do domu czekali już na nią czekiści. Tydzień czekała na wyrok śmierci – jak w ekstazie. Uznała, że był to najszczęśliwszy tydzień w jej życiu. Wstawiła się za nią inteligencja z Majkopu. Ponieważ była córką robotnika, przychylono się do prośby o ułaskawienie. Ale odtąd zaczął się jej długi szlak więzienny. Uparta, nieustępliwa, niepokorna – deklarowała się jako nie-marksista („Nie chcę oszukiwać władzy sowieckiej, po prostu nie czytałam Marksa”). Nie miała męża, dzieci („W tym kraju, w tych warunkach ludzie nie powinni się rozmnażać”). W latach 20. kilkukrotnie aresztowana (Sołowki, Biełomor). W latach 30. trochę się uspokoiła. W 1948 r. znów na więziennym szlaku. Dziesięć lat łagru (w Dubrowłagu i Kamyszłagu) – pisała apelacje do ONZ. W 1956 r. przybyła do obozu komisja (zagraniczna?) w celu uwolnienia zeków za symboliczne przyznanie się do winy. Anna była jednak ulepiona z innej gliny – nie przyznała się do żadnej winy, skoro była niewinna!
Więźniowie polityczni (trockiści, prawomyślni)
1) Sołżenicyn opowiada o swoim towarzyszu z podmoskiewskiego łagru, który został skazany za przelotny uśmiech podczas czytania „Prawdy”. Otóż pewnego razu znalazł on i zademonstrował współwięźniom niezwykły okaz – motyla, który przetrwał całe miesiące ciężkiej, dwudziestostopniowej zimy. Był niemal zamarznięty, ale jednak żył. Jeśli przetrwamy obóz i w końcu go opuścimy, będziemy jak ten odrętwiały motyl – konstatuje autor Archipelagu.
2) Sołżenicyn zastanawia się, których więźniów należałoby uznać za politycznych. Przecież nie wszystkich skazanych z artykułu 58. Być może więzień polityczny to taki, który mógłby zostać zwolniony, gdyby tylko wyrzekł się swoich poglądów, a jednak świadomie się ich nie wyrzeka.
3) Trockiści byli tak wierni ideom leninizmu, że wszelkich odstępców od „wiary” bojkotowali nawet w więzieniu (np. nie grypsowali z socjalistami). Podejmowali również głodówki. Był przypadek, gdy dołączyło do nich dwudziestu knajaków, jednak tylko na pewien czas (pod wpływem administracji, zawsze o wiele łagodniejszej dla pospolitaków, uznali, że zostali przez trockistów zmanipulowani). Trockiści byli tak fanatycznie, że według autora – gdyby to oni zdobyli władzę w Rosji, terror byłby nie mniejszy od stalinowskiego.
4) Była też w gułagach kategoria prawomyślnych (Orwell używał określenia: krwawomyślni), czyli takich, którzy nigdy nie wyrzekliby się idei sowieckiego komunizmu, niezależnie od tego, ile musieliby od jego demiurgów i organizatorów wycierpieć.
5) Ci ortodoksi byli zdolni do takich np. zachowań: Matka otrzymała list od córki – „Odpowiedz mi, czy jesteś winna czy niewinna. Jeśli niewinna, to nie wstąpię do Komsomołu i na zawsze go znienawidzę, jeśli winna, to nie chcę Cię znać i już nigdy do Ciebie nie napiszę”. Kobieta, choć uwięziona była niesprawiedliwie, wolała odpisać córce, że jest winna, żeby ta nie straciła miłości do Partii. Matki można się wyrzec i przestać ją kochać, ale Partii – nigdy. Tak rozumowali prawomyślni.
6) „Dlaczego zostałem aresztowany?” – pytał siebie ortodoks. I znajdował m.in. takie odpowiedzi-racjonalizacje:
a) to sprawka obcego (niemieckiego) wywiadu, który przeniknął do struktur NKWD,
b) to sprawka wrogów ludu, którzy przeniknęli do NKWD,
c) to moja wina, bo nie byłem dość czujny, żeby zawczasu wyśledzić i wskazać tych wrogów,
d) w obozie większość siedzi słusznie, bo sprzeniewierzyła się Partii, pełno jest tu agentów obcego wywiadu i wrogów ludu, dlatego trzeba ich unikać (nie rozmawiać, nie ufać),
e) aresztowania to konieczność historyczna, nieuchronny proces, który trzeba zaakceptować, pomyłki siłą rzeczy będą się zdarzać,
f) dobry Stalin o tych pomyłkach nic nie wie, gdyby się dowiedział, na pewno by odpowiednio zareagował,
g) alternatywnie: wszystkie te aresztowania to tylko komedia zaaranżowana w celu przekonania się (zweryfikowania), kto jest prawdziwym, wiernym stalinowcem – kto podpisze wszystko bez szemrania i poczucia krzywdy, tego czeka potem awans – Czy Partia zdolna jest w ogóle do aresztowania kogoś niewinnego? (zob. Orwell „Rok 1984”).
7) Sołżenicyn wspomina o dochodiadze, który w łagrze napisał wiersz na cześć Stalina i jeszcze go ukrywał jak najcenniejszy skarb (tylko przed kim, po co?).
8) Prawomyślni doszli do wniosku, że im więcej złożą donosów, tym bardziej oczyszczą Partię i Stalin skończy z aresztowaniami.
Więźniowie pospolici (knajacy, szemrani)
1) Wewnętrzny sąd knajaków nazywał się dintojra. Kodeks honorowy zakładał m.in. nieokradanie się nawzajem (można było dręczyć i okradać politycznych). Między knajakami okrutne kary i egzekucje. Np. kładziono delikwenta rozciągniętego na podłodze, a z najwyższych nar zeskakiwano na niego nogami – prosto na klatkę piersiową. Aż do wykończenia.
2) Knajacy z założenia nie angażowali się w politykę (sprawy polityczne to świergolenie), odmawiali pracy, a jeśli pracowali – to w zonie, prawie nigdy na robotach ogólnych (poza zoną), ich etyka opierała się na prawie silniejszego kosztem „frajerów” (czyli wyznających etykę ogólnoludzką).
Literatura w Gułagu
1) Sołżenicyn wyjaśnia, że poezja – z racji swoich cech (lapidarność, rytmiczność) mogła przetrwać w łagrach dzięki przekazom ustnym. Z prozą było inaczej, trudniej. „Począwszy od lat 30. XX w. proza rosyjska to pienisty ślad po jeziorze, które wsiąkło w grunt. Jest to zaledwie piana, nie zaś proza, bo wolna jest od najważniejszych problemów tych dziesięcioleci. Najlepsi pisarze przydeptali gardło własnym najlepszym myślom, odwrócili się od prawdy i tylko dlatego ocaleli – zarówno oni, jak i ich książki. Ci zaś, co nie potrafili wyrzec się głębi, oryginalności i rzetelności skazani byli na nieuchronną zagładę – najczęściej w obozie, tych było właśnie najwięcej. Inni natchnieni straceńczą odwagą zginęli na froncie. Tak wessała ziemia prozaików-filozofów, prozaików-historyków, prozaików-liryków, prozaików-impresjonistów, prozaików-humorystów. A tymczasem właśnie archipelag dawał jedyną, wyjątkową szansę naszej literaturze, a może nawet całemu piśmiennictwu. Niewyobrażalny rozkwit pańszczyzny w połowie XX w. otwierał przed pisarzami perspektywy, w tym tylko jednym niczego nieokupującym aspekcie cenne, twórcze, chociaż grożące zagładą”.
2) Sołżenicyn proponuje uniwersalny podział: Jak świat światem społeczeństwo dzieliło się na dwie warstwy: górną i dolną, rządzącą i podległą. Górna warstwa ma najwięcej władzy, pieniędzy i znaczenia, najlepsze wykształcenie, cieszy się wolnością od pracy fizycznej. Literaturę (a szerzej wszelką twórczość artystyczną) można zatem klasyfikować ze względu na to, o kim traktuje i do kogo jest adresowana. Da się wyodrębnić cztery kręgi:
a) przedstawiciele elity opisują elitę – sobie podobnych,
b) przedstawiciele elity opisują tych z dołu – młodszych braci,
c) ci z dołu opisują tych z góry,
d) ci z dołu opisują podobnych sobie – siebie samych.
Naród zeków
1) W 1913 r. Stalin sformułował całkiem trafną definicję narodu. Naród to „wytworzona historycznie trwała wspólnota ludzi, powstała na gruncie wspólnoty języka, kultury, życia ekonomicznego i układu psychicznego przejawiającego się we wspólnocie kultury”. Sołżenicyn stawia tezę, że istniał odrębny naród zeków – spełniający kryteria zawarte w stalinowskiej definicji.
2) Wśród zeków krążył mit o „wrotach Archipelagu”, zupełnie jak w Grecji o słupach Heraklesa. Napis na wrotach był widoczny tylko dla zeków – z jednej strony – wejścia – odbierał złudzenia, z drugiej – wyjścia – przestrzegał przed pochopną radością.
3) Ucieczki (najbardziej brawurowe mogłyby stanowić kanwę epickich, filmowych opowieści – aż trudno uwierzyć, że żaden reżyser nie zainspirował się losami uciekinierów przedstawionymi przez Sołżenicyna).
4) Na Archipelagu nic nie jest krótkie poza latem. Więźniowie z daleka wyglądają jak rój niemrawych wszy.
5) 85 na 100 więźniów Gułagu miało poczucie, że są niewinnymi ofiarami, to różni rzeczywistość Gułagu od rzeczywistości martwego domu, o jakim pisał Dostojewski. Tam przestępcy czuli się i w większości byli przestępcami.
6) W Gułagu zaskakująco mało samobójstw (szło się na strażników, aż zaczęli strzelać, niektórzy się wieszali w celach, inni wychodzili nago na mróz). Odbierali sobie życie głównie nie-Rosjanie, np. Niemcy. Wola życia ogromna, ale też siły do samobójstwa trzeba mieć, to jest wysiłek energetyczny.
Zło, niewola, sumienie
1) Mówi się w Rosji: Wolność człowieka psuje, niewola uczy.
2) Ibsen: Brak tlenu prowadzi do uwiądu sumienia. Ale czy zawsze? Ile było przemian duchowych w Gułagu?
3) Pielęgniarka uznała, że za dobrze jej w obozowym szpitalu i samowolnie poszła na roboty ogólne. Czułość sumienia.
4) Gdy złe losy ustąpią ci pola, twoja dusza podniesie się z kolan. Bzdura! Dzień wyjścia na wolność. Jakby w tym kraju gdziekolwiek była wolność. Albo jakby w ogóle można obdarzyć było wolnością kogoś, kto sam wcześniej nie wyzwolił się duchowo.
5) W obozach, o dziwo, nie było zebrań, szkoleń ideologicznych. Kawałek wolności?
6) Czego się nie ma, tego nawet Bóg nie odbierze. Nie mogą ci więc w obozie odebrać rodziny czy majątku. Bo już tego nie masz. Swoboda?
7) Czy liczy się tylko wynik? Nie, liczy się to, za jaką cenę go osiągnięto. Że np. nie donosiłeś, nie wyrzekłeś się godności, sumienia. Że nie przyjąłeś awansu na brygadzistę, a nawet na dyspozytora (jak bywało w niektórych przypadkach – wtedy to już na pewno człowiek stawał się odpowiedzialny za śmierć swych towarzyszy, współwięźniów).
8) Borys Kornfeld, więzień lekarz, Żyd nawrócony na chrześcijaństwo. Długo przebywa w obozowym szpitalu, więc więźniowie posądzają go o donosicielstwo, za które w tym czasie zarzynano. Mówi Sołżenicynowi, że powszechnym prawem jest to, iż każdy zasłużył na karę. Niekoniecznie został skazany za właściwą winę, ale w jego biografii dałoby się znaleźć taką, za którą kara się należała. Sumienie by mu ją wskazało. Kornfeld na drugi dzień rano zatłuczony przez współwięźniów młotkiem.
9) A co z nieukaranymi zbrodniarzami, oprawcami, dręczycielami? Oni ponoszą karę największą, jako że szczęście to nie powodzenie, komfort czy uznanie, lecz rozwój duchowy. Ci stali się w obozie moralnymi wrakami.
10) Więzienie uszlachetnia (Tołstoj przyznał, że by mu się przydało), obóz deprawuje (Szałamow). Rób z człowieka świnię przez całe lata odsiadki, nie dziw się potem, że zaczyna kwiczeć (człowiek w obozie staje się świnią, ulega degradacji moralnej).
11) Zachód nie rozumie Rosji, bo poznanie jest rezultatem cierpienia. Zachód tak nie cierpiał.
12) Przez dziesięć lat człowiek mył się w lodowatej łaźni, a miał swoje lata. Przeżył, ale gdy wyszedł zmarł w ciągu miesiąca. Ciepło i komfort go zabiły.
13) W duszy każdego człowieka są obszary zła. Nie da się ich całkowicie usunąć, ale można je minimalizować. Tym się zajmują religie. Minimalizacja tych obszarów w każdym z nas ograniczyłaby ryzyko wojen, okrucieństwa itp.
14) Łagier jako locus criminogenicus – szkoła (miejsce) zbrodni.
15) Czechow pisze o Sachalinie – to, że wychodzili stamtąd ludzie przyzwoici zawdzięczamy nie procesowi resocjalizacji, ale naszym sądom, które skazywały na uwięzienie wiele osób uczciwych. Oni w niewoli po prostu się nie zmienili, mimo wszystko pozostali porządnymi ludźmi.
16) Sołżenicyn stawia tezę, że ludzie inteligentni lepiej znosili niewolę, bo dzięki rozwiniętej wyobraźni i intelektowi mogli eksplorować światy duchowe, wykraczać myślą poza piekło Gułagu. Przy czym na etapach, w więzieniach (zwykle w izolatkach) mogli czytać książki (wydzielane im z więziennej biblioteki). W łagrze takiej możliwości nie było. Buczało radio, męczył ciągły gwar.
17) Przez Archipelag przewinęło się 40 mln ludzi (?).
18) Trzy motywacje zła w sowieckiej Rosji – ze strachu, z chęci zysku, z okrucieństwa.
Zapoznajemy się zatem ze strukturą społeczną obozu, z codziennym funkcjonowaniem zeków (m.in. losem kobiet i małoletnich), z postawami więźniów politycznych (np. tzw. prawomyślnych) i subkulturą knajaków (pospolitych przestępców).
Czytamy o brawurowych ucieczkach, zwykle kończących się tragicznie (niektóre opisane przypadki mogłyby stać się fabułą epickiego filmu). Dowiadujemy się o urągających godności ludzkiej warunkach sanitarnych panujących w gułagach oraz o katorżniczej pracy, do jakiej zmuszano więźniów (np. przy wyrębie lasu, w kamieniołomach, w kopalniach). Przekonujemy się o okrucieństwie nie tylko całego systemu, ale i tworzących go ludzi – nadzorców i komendantów obozów. Były to jednostki zdeprawowane samowładztwem, traktujące łagry jak prywatne folwarki – z własnymi haremami, niewolnikami etc.
Sołżenicyn przytacza mnóstwo dowodów na istnienie sowieckiego piekła. Dzięki jego świadectwu odsłania się ono przed nami z porażającą ostrością.
Notatki z lektury
Główne tematy: struktura społeczna łagru (więźniowie polityczni, subkultura knajaków), funkcjonowanie w obozie (praca, relacje, cierpienie), specyfika niewoli (anatomia zła, wybory, postawy, motywacje).
Społeczność łagru
Zekowie/zecy (od skrótu z/k stosowanego w państwowych dokumentach oznaczającego osobę uwięzioną).
1) Podział ze względu na rodzaj kary:
a) urki („zawodowi” przestępcy kryminalni, recydywiści w gułagu),
b) knajacy, szemrani (pospolici przestępcy),
c) polityczni (skazani na mocy osławionego artykułu 58 kodeksu karnego).
2) Podział ze względu na pracę:
a) pridurkowie (prominenci: lekarze, księgowi, kucharze, wszyscy ci, którzy nie pracują na robotach ogólnych, czyli np. przy wyrębie lasu, wydobyciu surowców itp.),
b) brygadziści i robociarze (przydzieleni do pracy fizycznej poza obrębem zony, pracujący w brygadach, pod stałym nadzorem, przy czym brygadziści mieli wyższy status od robociarzy, wszak dowodzili brygadami z nich złożonymi),
c) dochodiadzy (wycieńczeni fizycznie zekowie, znajdujący się na granicy śmierci, najniższa kategoria w obozie – odpowiednik muzułmanów z niemieckich kacetów).
3) Podział ze względu na relacje:
a) więźniowie kontra administracja,
b) przestępcy (urki, knajacy, fetniacy – na ich czele pachan – najsilniejszy kryminalista) kontra polityczni (pięćdziesiątki ósemki),
c) urki (elementem ich tożsamości odmowa współpracy z władzami) kontra suki (przestępcy dopuszczający współpracę z władzami) – w latach 1948-1953 trwała w łagrach tzw. sucza wojna (urki – inaczej „błatni” pozostawali w konflikcie z sukami, podsycanym przez władze w celu stopniowego eliminowania urków – którzy w obozach uchylali się od pracy, to jednak nie zwiększyło produktywności Gułagu, po śmierci Stalina, w ramach amnestii suki byli zwalniani z obozów w pierwszej kolejności).
4) Podział ze względu na wiek oraz płeć:
a) dorośli mężczyźni,
b) dorosłe kobiety,
c) małoletni, „małolatki” (w 1927 r. blisko 50 proc. dzieci w obozach archipelagu, w wieku od 6 do 14 lat, w 1935 r. Stalin nakazał karać małolatków tak jak dorosłych, na mocy tego samego „prawa”, począwszy od 12 roku życia, łącznie z rozstrzelaniem).
Kobiety w obozie
1) Od rewolucji aż do końca drugiej wojny obozy mieszane. Najtrudniej, ale i potencjalnie najlepiej miały kobiety urodziwe. Te, które bez oporu wewnętrznego poddawały się opiekunowi (czy to z administracji, czy spośród np. urków) mogły liczyć na względną ochronę i przywileje. Inne prędzej czy później, chcąc nie chcąc, musiały się komuś oddać, chyba że były stare lub bardzo brzydkie. Często dochodziło do zbiorowych gwałtów (w niektórych uczestniczyli niepełnoletni zecy), szerzyły się choroby weneryczne.
2) Zdarzały się w gułagach małżeństwa (czasem kwiatki we włosach pełniły rolę obrączki). Bywały tak silne, że po zwolnieniu mąż zamieszkiwał przy zonie i nie wracał do dawnej żony. Chciał być przy tej obozowej.
3) Niektóre z kobiet przerywały ciążę, inne rodziły dzieci. Maluchy odejmowane od piersi – trafiały do przyobozowego szpitala. Tam przez rok odchowywane. Niektóre umierały z braku matczynego mleka. Te, które przeżyły, po roku trafiały do domów dziecka. Stamtąd uwolniona zeczka mogła je odebrać.
4) Po drugiej wojnie Stalin zarządził odseparowanie kobiet od mężczyzn. Utworzył obozy kobiece i męskie, czasem dzielił je tylko drut kolczasty. Tam, gdzie mniej pilnowano zekowie podchodzili pod druty z jednej strony, a zeczki z drugiej wystawiały, co trzeba. W ten sposób spółkowano.
5) Każdej zeczce zależało na jak najszybszym zajściu w ciążę, bo z uwagi na brak mężczyzn w obozie wiele z nich (więcej niż dotychczas) musiało pracować na robotach ogólnych (czyli wykonywać najcięższe prace). Ciąża oznaczała względny wypoczynek. Liczba ciąż znacznie wtedy wzrosła w gułagach, mimo że liczba zeczek utrzymywała się na stałym poziomie.
6) Kwitła miłość platoniczna. Przekazywano sobie znaki czy listy przez mur dzielący obóz. Czasem taka para nigdy się nie widziała. Natomiast wewnątrz obozu – siłą rzeczy – szerzył się homoseksualizm.
7) Ważna postać – Anna Skrypnikowa, niezłomna zeczka. Dziewczyna o dużej głowie, rumianej twarzy i grubych, długich warkoczach. Zbuntowana w carskiej Rosji socjalistka, pochodząca z robotniczej rodziny, wykształciła się w kierunku psychologii i filozofii, jako uczciwa i wierna swemu sumieniu (była ateistką) idealistka, była prześladowana przez nową władzę, choć teoretycznie jej sprzyjała. Zaczęło się od krytyki Armii Czerwonej i rewolucji, w której wg niej ginęli najprzyzwoitsi ludzie. Stało się to na zebraniu w Majkopie (tuż po pokonaniu białych). Po powrocie do domu czekali już na nią czekiści. Tydzień czekała na wyrok śmierci – jak w ekstazie. Uznała, że był to najszczęśliwszy tydzień w jej życiu. Wstawiła się za nią inteligencja z Majkopu. Ponieważ była córką robotnika, przychylono się do prośby o ułaskawienie. Ale odtąd zaczął się jej długi szlak więzienny. Uparta, nieustępliwa, niepokorna – deklarowała się jako nie-marksista („Nie chcę oszukiwać władzy sowieckiej, po prostu nie czytałam Marksa”). Nie miała męża, dzieci („W tym kraju, w tych warunkach ludzie nie powinni się rozmnażać”). W latach 20. kilkukrotnie aresztowana (Sołowki, Biełomor). W latach 30. trochę się uspokoiła. W 1948 r. znów na więziennym szlaku. Dziesięć lat łagru (w Dubrowłagu i Kamyszłagu) – pisała apelacje do ONZ. W 1956 r. przybyła do obozu komisja (zagraniczna?) w celu uwolnienia zeków za symboliczne przyznanie się do winy. Anna była jednak ulepiona z innej gliny – nie przyznała się do żadnej winy, skoro była niewinna!
Więźniowie polityczni (trockiści, prawomyślni)
1) Sołżenicyn opowiada o swoim towarzyszu z podmoskiewskiego łagru, który został skazany za przelotny uśmiech podczas czytania „Prawdy”. Otóż pewnego razu znalazł on i zademonstrował współwięźniom niezwykły okaz – motyla, który przetrwał całe miesiące ciężkiej, dwudziestostopniowej zimy. Był niemal zamarznięty, ale jednak żył. Jeśli przetrwamy obóz i w końcu go opuścimy, będziemy jak ten odrętwiały motyl – konstatuje autor Archipelagu.
2) Sołżenicyn zastanawia się, których więźniów należałoby uznać za politycznych. Przecież nie wszystkich skazanych z artykułu 58. Być może więzień polityczny to taki, który mógłby zostać zwolniony, gdyby tylko wyrzekł się swoich poglądów, a jednak świadomie się ich nie wyrzeka.
3) Trockiści byli tak wierni ideom leninizmu, że wszelkich odstępców od „wiary” bojkotowali nawet w więzieniu (np. nie grypsowali z socjalistami). Podejmowali również głodówki. Był przypadek, gdy dołączyło do nich dwudziestu knajaków, jednak tylko na pewien czas (pod wpływem administracji, zawsze o wiele łagodniejszej dla pospolitaków, uznali, że zostali przez trockistów zmanipulowani). Trockiści byli tak fanatycznie, że według autora – gdyby to oni zdobyli władzę w Rosji, terror byłby nie mniejszy od stalinowskiego.
4) Była też w gułagach kategoria prawomyślnych (Orwell używał określenia: krwawomyślni), czyli takich, którzy nigdy nie wyrzekliby się idei sowieckiego komunizmu, niezależnie od tego, ile musieliby od jego demiurgów i organizatorów wycierpieć.
5) Ci ortodoksi byli zdolni do takich np. zachowań: Matka otrzymała list od córki – „Odpowiedz mi, czy jesteś winna czy niewinna. Jeśli niewinna, to nie wstąpię do Komsomołu i na zawsze go znienawidzę, jeśli winna, to nie chcę Cię znać i już nigdy do Ciebie nie napiszę”. Kobieta, choć uwięziona była niesprawiedliwie, wolała odpisać córce, że jest winna, żeby ta nie straciła miłości do Partii. Matki można się wyrzec i przestać ją kochać, ale Partii – nigdy. Tak rozumowali prawomyślni.
6) „Dlaczego zostałem aresztowany?” – pytał siebie ortodoks. I znajdował m.in. takie odpowiedzi-racjonalizacje:
a) to sprawka obcego (niemieckiego) wywiadu, który przeniknął do struktur NKWD,
b) to sprawka wrogów ludu, którzy przeniknęli do NKWD,
c) to moja wina, bo nie byłem dość czujny, żeby zawczasu wyśledzić i wskazać tych wrogów,
d) w obozie większość siedzi słusznie, bo sprzeniewierzyła się Partii, pełno jest tu agentów obcego wywiadu i wrogów ludu, dlatego trzeba ich unikać (nie rozmawiać, nie ufać),
e) aresztowania to konieczność historyczna, nieuchronny proces, który trzeba zaakceptować, pomyłki siłą rzeczy będą się zdarzać,
f) dobry Stalin o tych pomyłkach nic nie wie, gdyby się dowiedział, na pewno by odpowiednio zareagował,
g) alternatywnie: wszystkie te aresztowania to tylko komedia zaaranżowana w celu przekonania się (zweryfikowania), kto jest prawdziwym, wiernym stalinowcem – kto podpisze wszystko bez szemrania i poczucia krzywdy, tego czeka potem awans – Czy Partia zdolna jest w ogóle do aresztowania kogoś niewinnego? (zob. Orwell „Rok 1984”).
7) Sołżenicyn wspomina o dochodiadze, który w łagrze napisał wiersz na cześć Stalina i jeszcze go ukrywał jak najcenniejszy skarb (tylko przed kim, po co?).
8) Prawomyślni doszli do wniosku, że im więcej złożą donosów, tym bardziej oczyszczą Partię i Stalin skończy z aresztowaniami.
Więźniowie pospolici (knajacy, szemrani)
1) Wewnętrzny sąd knajaków nazywał się dintojra. Kodeks honorowy zakładał m.in. nieokradanie się nawzajem (można było dręczyć i okradać politycznych). Między knajakami okrutne kary i egzekucje. Np. kładziono delikwenta rozciągniętego na podłodze, a z najwyższych nar zeskakiwano na niego nogami – prosto na klatkę piersiową. Aż do wykończenia.
2) Knajacy z założenia nie angażowali się w politykę (sprawy polityczne to świergolenie), odmawiali pracy, a jeśli pracowali – to w zonie, prawie nigdy na robotach ogólnych (poza zoną), ich etyka opierała się na prawie silniejszego kosztem „frajerów” (czyli wyznających etykę ogólnoludzką).
Literatura w Gułagu
1) Sołżenicyn wyjaśnia, że poezja – z racji swoich cech (lapidarność, rytmiczność) mogła przetrwać w łagrach dzięki przekazom ustnym. Z prozą było inaczej, trudniej. „Począwszy od lat 30. XX w. proza rosyjska to pienisty ślad po jeziorze, które wsiąkło w grunt. Jest to zaledwie piana, nie zaś proza, bo wolna jest od najważniejszych problemów tych dziesięcioleci. Najlepsi pisarze przydeptali gardło własnym najlepszym myślom, odwrócili się od prawdy i tylko dlatego ocaleli – zarówno oni, jak i ich książki. Ci zaś, co nie potrafili wyrzec się głębi, oryginalności i rzetelności skazani byli na nieuchronną zagładę – najczęściej w obozie, tych było właśnie najwięcej. Inni natchnieni straceńczą odwagą zginęli na froncie. Tak wessała ziemia prozaików-filozofów, prozaików-historyków, prozaików-liryków, prozaików-impresjonistów, prozaików-humorystów. A tymczasem właśnie archipelag dawał jedyną, wyjątkową szansę naszej literaturze, a może nawet całemu piśmiennictwu. Niewyobrażalny rozkwit pańszczyzny w połowie XX w. otwierał przed pisarzami perspektywy, w tym tylko jednym niczego nieokupującym aspekcie cenne, twórcze, chociaż grożące zagładą”.
2) Sołżenicyn proponuje uniwersalny podział: Jak świat światem społeczeństwo dzieliło się na dwie warstwy: górną i dolną, rządzącą i podległą. Górna warstwa ma najwięcej władzy, pieniędzy i znaczenia, najlepsze wykształcenie, cieszy się wolnością od pracy fizycznej. Literaturę (a szerzej wszelką twórczość artystyczną) można zatem klasyfikować ze względu na to, o kim traktuje i do kogo jest adresowana. Da się wyodrębnić cztery kręgi:
a) przedstawiciele elity opisują elitę – sobie podobnych,
b) przedstawiciele elity opisują tych z dołu – młodszych braci,
c) ci z dołu opisują tych z góry,
d) ci z dołu opisują podobnych sobie – siebie samych.
Naród zeków
1) W 1913 r. Stalin sformułował całkiem trafną definicję narodu. Naród to „wytworzona historycznie trwała wspólnota ludzi, powstała na gruncie wspólnoty języka, kultury, życia ekonomicznego i układu psychicznego przejawiającego się we wspólnocie kultury”. Sołżenicyn stawia tezę, że istniał odrębny naród zeków – spełniający kryteria zawarte w stalinowskiej definicji.
2) Wśród zeków krążył mit o „wrotach Archipelagu”, zupełnie jak w Grecji o słupach Heraklesa. Napis na wrotach był widoczny tylko dla zeków – z jednej strony – wejścia – odbierał złudzenia, z drugiej – wyjścia – przestrzegał przed pochopną radością.
3) Ucieczki (najbardziej brawurowe mogłyby stanowić kanwę epickich, filmowych opowieści – aż trudno uwierzyć, że żaden reżyser nie zainspirował się losami uciekinierów przedstawionymi przez Sołżenicyna).
4) Na Archipelagu nic nie jest krótkie poza latem. Więźniowie z daleka wyglądają jak rój niemrawych wszy.
5) 85 na 100 więźniów Gułagu miało poczucie, że są niewinnymi ofiarami, to różni rzeczywistość Gułagu od rzeczywistości martwego domu, o jakim pisał Dostojewski. Tam przestępcy czuli się i w większości byli przestępcami.
6) W Gułagu zaskakująco mało samobójstw (szło się na strażników, aż zaczęli strzelać, niektórzy się wieszali w celach, inni wychodzili nago na mróz). Odbierali sobie życie głównie nie-Rosjanie, np. Niemcy. Wola życia ogromna, ale też siły do samobójstwa trzeba mieć, to jest wysiłek energetyczny.
Zło, niewola, sumienie
1) Mówi się w Rosji: Wolność człowieka psuje, niewola uczy.
2) Ibsen: Brak tlenu prowadzi do uwiądu sumienia. Ale czy zawsze? Ile było przemian duchowych w Gułagu?
3) Pielęgniarka uznała, że za dobrze jej w obozowym szpitalu i samowolnie poszła na roboty ogólne. Czułość sumienia.
4) Gdy złe losy ustąpią ci pola, twoja dusza podniesie się z kolan. Bzdura! Dzień wyjścia na wolność. Jakby w tym kraju gdziekolwiek była wolność. Albo jakby w ogóle można obdarzyć było wolnością kogoś, kto sam wcześniej nie wyzwolił się duchowo.
5) W obozach, o dziwo, nie było zebrań, szkoleń ideologicznych. Kawałek wolności?
6) Czego się nie ma, tego nawet Bóg nie odbierze. Nie mogą ci więc w obozie odebrać rodziny czy majątku. Bo już tego nie masz. Swoboda?
7) Czy liczy się tylko wynik? Nie, liczy się to, za jaką cenę go osiągnięto. Że np. nie donosiłeś, nie wyrzekłeś się godności, sumienia. Że nie przyjąłeś awansu na brygadzistę, a nawet na dyspozytora (jak bywało w niektórych przypadkach – wtedy to już na pewno człowiek stawał się odpowiedzialny za śmierć swych towarzyszy, współwięźniów).
8) Borys Kornfeld, więzień lekarz, Żyd nawrócony na chrześcijaństwo. Długo przebywa w obozowym szpitalu, więc więźniowie posądzają go o donosicielstwo, za które w tym czasie zarzynano. Mówi Sołżenicynowi, że powszechnym prawem jest to, iż każdy zasłużył na karę. Niekoniecznie został skazany za właściwą winę, ale w jego biografii dałoby się znaleźć taką, za którą kara się należała. Sumienie by mu ją wskazało. Kornfeld na drugi dzień rano zatłuczony przez współwięźniów młotkiem.
9) A co z nieukaranymi zbrodniarzami, oprawcami, dręczycielami? Oni ponoszą karę największą, jako że szczęście to nie powodzenie, komfort czy uznanie, lecz rozwój duchowy. Ci stali się w obozie moralnymi wrakami.
10) Więzienie uszlachetnia (Tołstoj przyznał, że by mu się przydało), obóz deprawuje (Szałamow). Rób z człowieka świnię przez całe lata odsiadki, nie dziw się potem, że zaczyna kwiczeć (człowiek w obozie staje się świnią, ulega degradacji moralnej).
11) Zachód nie rozumie Rosji, bo poznanie jest rezultatem cierpienia. Zachód tak nie cierpiał.
12) Przez dziesięć lat człowiek mył się w lodowatej łaźni, a miał swoje lata. Przeżył, ale gdy wyszedł zmarł w ciągu miesiąca. Ciepło i komfort go zabiły.
13) W duszy każdego człowieka są obszary zła. Nie da się ich całkowicie usunąć, ale można je minimalizować. Tym się zajmują religie. Minimalizacja tych obszarów w każdym z nas ograniczyłaby ryzyko wojen, okrucieństwa itp.
14) Łagier jako locus criminogenicus – szkoła (miejsce) zbrodni.
15) Czechow pisze o Sachalinie – to, że wychodzili stamtąd ludzie przyzwoici zawdzięczamy nie procesowi resocjalizacji, ale naszym sądom, które skazywały na uwięzienie wiele osób uczciwych. Oni w niewoli po prostu się nie zmienili, mimo wszystko pozostali porządnymi ludźmi.
16) Sołżenicyn stawia tezę, że ludzie inteligentni lepiej znosili niewolę, bo dzięki rozwiniętej wyobraźni i intelektowi mogli eksplorować światy duchowe, wykraczać myślą poza piekło Gułagu. Przy czym na etapach, w więzieniach (zwykle w izolatkach) mogli czytać książki (wydzielane im z więziennej biblioteki). W łagrze takiej możliwości nie było. Buczało radio, męczył ciągły gwar.
17) Przez Archipelag przewinęło się 40 mln ludzi (?).
18) Trzy motywacje zła w sowieckiej Rosji – ze strachu, z chęci zysku, z okrucieństwa.
