"Księgi Jakubowe" Olgi Tokarczuk

Jednak rozczarowanie. Czytałem tę książkę długo i cierpliwie, ale nie odkryłem w niej wewnętrznego ognia, nie odczułem magii wielkiej opowieści, która angażowałby odbiorcę na wszystkich poziomach: intelektualnym, emocjonalnym, zmysłowym. A przecież tak miało być, tego oczekiwałem po noblistce, po promocji, opisach i recenzjach jej dzieła.

Choć utwór kreowany na opus magnum Olgi Tokarczuk zaczyna się obiecująco, po pewnym czasie lektura staje się nużąca, a sama fabuła zdaje się wężem zjadającym własny ogon.

Główne słabości tekstu:
1) Rozwlekłość i drobiazgowość. Nadmiar postaci, wątków, epizodów: niepotrzebne ich mnożenie, często nieuzasadnione fabularnie.
2) Żaden z bohaterów nie jest wykreowany na tyle wyraziście, aby mógł zaistnieć w zbiorowej wyobraźni (jak choćby bohaterowie Sienkiewicza). Najciekawiej został przedstawiony ksiądz Benedykt Chmielowski (postać historyczna, autor "Nowych Aten"), natomiast sam Jakub Frank przeważnie ukazywany z zewnątrz (oczami jego otoczenia) pozostawia czytelnika obojętnym.
3) Fenomen Jakuba Franka nie jest przekonująco wyjaśniony. Z książki na temat tego fenomenu (religijnego, społecznego, psychologicznego) nie dowiadujemy się, z czego właściwie wynikał: co było jego źródłem i urokiem. Co sprawiało, że Frank tak łatwo przyciągał do siebie wyznawców i czynił z nich bezwolne ofiary swoich żądz i idei? Ta postać nie ekscytuje, nie uwodzi, nie intryguje czytelnika. Jej kreacja jest statyczna, sztuczna, mało wiarygodna. Jakub oczarowuje i zniewala swoich zwolenników, ale odbiorca nie rozumie, dlaczego. Po prostu tak jest i już.
4) Atmosfera utworu: emanuje smakami, zapachami, kolorami, ale ich się nie przeżywa, nie przenikają do wyobraźni, nie rezonują. Przynajmniej ja się tą atmosferą nie zaraziłem, nie nasiąkłem nią. Jeśli książka jest naprawdę wyjątkowa, czytelnik czuje się przez nią zagarniany, zanurza się w jej świecie.

Główne zalety książki:
1) Piękny, finezyjny, liryzujący język. To mocna strona prozy pani Olgi.
2) Rozmach epicki.
3) Walory poznawcze (zwłaszcza historyczne i etnologiczne: jak żyli ludzie różnych stanów i kultur w drugiej połowie XVIII w. na wielkim obszarze południowo-wschodniej Europy).
4) Fragmenty metafizyczne (postać żyjącej-nieżyjącej Jenty, "która widzi wszystko", frapujące intuicje teologiczne).

Kluczowe motywy/tematy:
1) Jakub Frank (samozwańczy Mesjasz, założyciel i przywódca żydowskiej sekty frankistów, kontynuujący i rozwijający herezje Szabtaja Cwi i Baruchji Ruso, ukazany jako antypatyczny manipulator, erotoman i sybaryta, a zarazem duchowy przywódca o magnetycznej charyzmie).
2) Mozaika kultur, tradycji, obyczajów (z pierwszoplanową rolą społeczności Żydów) rozpostarta na szerokim tle geopolitycznym: przedrozbiorowa Rzeczpospolita (Podole, Lwów, Warszawa, Częstochowa), Wołoszczyzna (Giurgiu, Nikopol), państwo Osmanów (Smyrna, Saloniki), cesarstwo Habsburgów (wiedeński dwór Marii Teresy i Józefa II, morawskie Brno). Zgodnie z alternatywnym tytułem: wielka podróż przez siedem granic, pięć języków i trzy duże religie.
3) Kwestie religijno-filozoficzne (związki judaizmu, islamu, chrześcijaństwa w kontekście herezji frankistów, którzy porzucili judaizm na rzecz katolicyzmu rozumianego jednak bardzo specyficznie, m.in. z domieszką kabały i tak dziwnymi koncepcjami jak utożsamianie Maryi z Szechiną).

Nawiązania:
Tokarczuk nawiązuje trochę do Schulza (w tekście znajdziemy wyraźną aluzję do jego twórczości – pierwsze zdanie nigdy nieopublikowanej powieści "Mesjasz"), trochę do Bashevisa Singera, a z innej jeszcze strony do historycznego postmodernizmu a la Umberto Eco. W "Księgach..." można dopatrzyć się również polemiki z "Trylogią" Sienkiewicza, oczywiście wyraźnie krytycznej.

Wniosek:
Z "Księgami Jakubowymi" warto się zapoznać, ale nie jest to utwór na miarę największych polskich powieści (jak sugerowali krytycy i recenzenci). Na pewno nie jest to tekst, do którego chciałoby się powracać. Ukończeniu lektury towarzyszy raczej ulga niż żal.

Notatki z lektury (myśli i cytaty)

1) Wiatr to jest wzrok umarłych, kiedy patrzą na świat stamtąd, gdzie są (myśl Jenty).
2) Idea. Bóg, żeby stworzyć świat, musiał mu zrobić miejsce, usunąć się z siebie. I dlatego świat jest przeniknięty brakiem Boga.
3) Cztery rodzaje czytelników wg Isohara, tureckiego Żyda nauczyciela: gąbka (wchłania wszystko, dużo pamięta, ale nie umie wydobyć najważniejszego), lejek przyjmuje jednym końcem, drugim zaś wszystko, co przeczytane z niego wylatuje, cedzidło, cedzak przepuszcza wino, a zatrzymuje winny osad (w ogóle nie powinien czytać), sito oddziela plewy, żeby otrzymać najlepsze ziarno.
4) Biada ludziom, którzy widzą, a nie wiedzą, co widzą.
5) Bóg stworzył świat i umarł z wysiłku.
6) Dadzą mu wytchnienie od siebie samego pękniętego na pół.
7) Bóg tworzy świat jako akcydens. Ma nieskończoność idei w umyśle, jedna z nich to świat i stworzenie.
8) Bywa, że Bóg męczy się swoją światłością i ciszą, mdli go od nieskończoności. Wtedy, jak ogromna, wszechwrażliwa ostryga, której ciało, tak nagie i delikatne, czuje najmniejsze drganie cząsteczek światła, kurczy się w sobie i zostaje po nim trochę miejsca, gdzie od razu z zupełnie niczego pojawia się świat. Najpierw świat przypomina pleśń, jest delikatny i biały, ale rośnie szybko, pojedyncze nitki łączą się ze sobą, tworząc mocne poszycie. W końcu twardnieje i odtąd zaczyna nabierać kolorów. Towarzyszy temu niski, ledwie słyszalny dźwięk, ponura wibracja, która wprawia atomy w niespokojne drżenie. Z tego właśnie ruchu powstają cząsteczki, a potem ziarnka piasku i krople wody, które dzielą świat na pól.
9) Wszyscy jesteśmy formami, które przybiera światło, kiedy tylko muśnie materię.
10) Bogatym i zadowolonym nie spieszy się do Mesjasza. Mesjasz to przecież ten, na którego się wiecznie czeka. Każdy, który przyszedł jest Mesjaszem fałszywym. Mesjasz więc to ktoś taki, kto nigdy nie przychodzi. Na tym to polega (o stosunku lwowskich Żydów do Franka).
11) Doskonałość form nieprecyzyjnych (o literaturze pięknej – powieści).
12) Słowa są jak jaszczurki, potrafią uciec z każdego zamknięcia.
13) Bóg Mojżeszowy, stworzyciel świata jest tylko małym Bogiem, namiastką tamtego ogromnego, któremu nasz świat jest całkowicie obcy i obojętny. Stworzyciel odszedł. Na tym polega wygnanie, że musimy się wszyscy modlić do Boga, którego nie ma w Torze (Nachman, jeden z najbliższych Jakuba Franka).
14) Powiedział Bóg do siebie: Nie mogę jednocześnie mieć człowieka wolnym, i zupełnie poddanym. Nie mogę mieć wolnej od grzechu istoty, która byłaby jednocześnie człowiekiem. Wolę raczej grzeszną ludzkość niż świat bez ludzi.
15) Początek Księgi Komety o Szechinie. Popis zdolności literackich Tokarczuk.
16) Opowieść Nachmana o kamiennych tablicach Mojżesza i anioła Samaela.
17) Rozpoznać świat jako miejsce naszego wygnania. Można zapomnieć o tym, ale wtedy tracimy naszą naturę.
18) Znów byliśmy inni. I tak miało być. Jest w byciu obcym coś pociągającego, w czym się można rozsmakować, co wydaje się jak słodycz. Dobrze jest nie rozumieć języka, nie rozumieć zwyczajów, sunąć jak duch pomiędzy innymi, którzy są dalecy i nierozpoznawalni. Wtedy budzi się szczególna mądrość – umiejętność domysłu, chwytania spraw nieoczywistych. Budzą się też wówczas bystrość i przenikliwość. Człowiek, który jest obcy, zyskuje nowy punkt widzenia, staje się, chcąc nie chcąc, swoistym mędrcem. Kto nam wszystkim wmówił, że być swoim jest tak dobrze i tak wspaniale? Tylko obcy naprawdę rozumie, czym jest świat.
19) Sejmowa jakby zdjęła okulary, o których nie wiedziała, że je kiedykolwiek nosiła (o zachwycie polskiej szlachcianki nad konwersją frankistów na chrześcijaństwo).
20) Nachman powtarza za reb Mortke: Świat sam domaga się opowiedzenia, dopiero wtedy istnieje naprawdę. Opowiadaniem świata jest jego zmienianie. Tu cytat niedokładny: Bóg stworzył nas i alfabet, byśmy opowiadali Stwórcy Jego świat, byśmy byli Mu przewodnikami, On jako ślepiec, my jako Jego pięć zmysłów.
21) Napisane jest, że trzy rzeczy przychodzą, kiedy się o nich nie myśli: Mesjasz, odnalezienie zguby i skorpion.
22) Myśl i wizja: Jedni nie zgłębiają królewskich tajemnic, bo wiedzą, że są one niedostępne. Drudzy mimo wszystko próbują je przeniknąć, co jednak okazuje się niemożliwe. Ci wchodzą do pałacu. Króla tam nie ma, ale są komnaty, dywany. Są ślady króla, którego nie ma. A to już coś.
23) Być niecierpliwym to znaczy nigdy nie żyć naprawdę, a być zawsze w przyszłości, w tym co się wydarzy, ale czego przecież jeszcze nie ma.
24) Są rzeczy zewnętrzne i wewnętrzne. Zewnętrzne to pozór i my żyjemy w rzeczach zewnętrznych, w pozorze, jak ludzie we śnie, i prawa tego pozoru musimy brać za prawdziwe, choć one takie nie są. Kiedy się żyje w miejscu i czasie, w którym obowiązują jakieś prawa, to trzeba tych praw przestrzegać, ale nigdy nie zapominać, że to są tylko porządki względne. Bo prawda jest inna i jeśli kto nie jest przygotowany, żeby ją poznać, może mu się wydać przerażająca i straszna, i będzie przeklinał dzień, kiedy się jej dowiedział. Ale ja myślę, że każdy człowiek czuje całym sobą, jak jest naprawdę. Lecz w gruncie rzeczy nie chce się tego dowiedzieć.
25) Prawda jest jak sękacz, składa się z wielu warstw, które kręcą się wokół siebie, raz siebie zawierają, a raz same są zawierane przez inne. Prawda to jest coś, co można wyrażać wieloma opowieściami, bo jest jak ten ogród, do którego weszli mędrcy: każdy widział co innego.
26) Czym jest człowiek? Iskrą. Czym jest ludzkie życie? Chwilą. Czym jest teraz przyszłość? Iskrą. A czym bieg czasu szalony? Chwilą. Z czego powstaje człowiek? Z iskry. A czym jest śmierć? Chwilą. Kim był On, gdy świat zawierał w sobie? Iskrą. A czym będzie, gdy świat znowu pochłonie? Chwilą (z pieśni frankistów).
27) To jest pierwsze doświadczenie myślącego człowieka – kiedy dostrzeże tę przepaść, jaka pojawi się między nim samym a resztą świata. To jest bolesne Dwa, podstawowe pęknięcie stworzonego świata, które rodzi sprzeczności i wszelkie dualizmy. To i tamto. Ja i ty. Lewe i prawe. Sitra ’Achra, czyli druga strona, lewa strona, siły demoniczne w postaci potłuczonych skorup naczyń, które nie utrzymały światła w czasie ich rozbicia (szwirat ha-kelim) – to jest właśnie Dwa.
28) Dla Jenty staje się zupełnie jasne, że te ciała (zmarłych) są jak liście, w których na jeden sezon, kilka miesięcy zamieszkało światło. Potem opadają martwe i suche i ciemność miele je na proch. Jenta chciałaby ogarnąć wzrokiem ten ruch, kiedy przechodzą jedne w drugie, ponaglane przez niecierpliwie dążące do ponownego wcielenia dusze, ale nawet dla niej jest to już niepojęte.
29) Cud w jaskini korolewskiej, odkryty przez autorkę dzięki „pansoficznemu” wynalazkowi, jakim jest Internet. Grupa Żydów przetrwała tam holokaust. W zastygłych kryształach światła.
30) Ostatnie zdanie książki: Napisane jest jednak, że człowiek, który trudzi się sprawami Mesjaszy, nawet tych nieudanych – choćby tylko opowiadał ich historię – będzie traktowany jak ten, który studiuje odwieczne tajemnice światła.
31) Historia to nieustanna próba zrozumienia tego, co się wydarzyło i tego, co mogło się wydarzyć (z posłowia).

Tezy frankistów przedstawione podczas dysputy kamienieckiej

My wierzymy w to, cokolwiek Bóg w Starym Testamencie kazał wierzyć i nauczał: 

1) Pisma Świętego rozum ludzki bez łaski Bożej skutecznie pojąć nie może.
2) Talmud niesłychanym przeciw Bogu bluźnierstwem napełniony, powinien i ma być odrzucony.
3) Jeden jest Bóg i ten wszech rzeczy stworzyciel.
4) Tenże Bóg w trzech osobach naturą nierozdzielny.
5) Można Bogu wziąć na się ciało ludzkie i wszelkim namiętnościom, prócz grzechu, być podległym.
6) Jeruzalem, miasto podług proroctwa, już nie będzie zbudowane.
7) Mesjasz w Piśmie obiecany, już nie przyjdzie.
8) Sam Bóg przekleństwo pierwszych rodziców i całego w nim narodu zniesie i ten to jest prawdziwy Mesjasz, Bóg wcielony. 

Dysputa toczyła się w okresie od 20 czerwca do 10 września 1757 r. przed sądem konsystorskim w Kamieńcu Podolskim. Podstawą dysputy był „manifest”, złożony 2 sierpnia 1756 przez dwudziestu czterech sabatajczyków w konsystorzu kamienieckim. Kolejne tezy przedstawiały główne założenia doktryny frankistowskiej odmiany herezji (za Wikipedią).