Wróciłem po latach do Soplicowa i oto dwanaście moich wniosków na temat lektury (tyle, ile ksiąg dzieła):
1) "Pan Tadeusz" to dzieło totalne, to znaczy ujmujące całą rzeczywistość w sposób kompleksowy, z jej zawiłością, pięknem, tajemnicą. Każdy detal składa się na misterną konstrukcję wznoszonego uniwersum.
2) Jest to opowieść o metafizycznym ładzie świata, afirmacja harmonii istnienia (z tego, co pamiętam to obserwacja Miłosza).
3) Tekst, jak każdy wielki tekst, należy smakować, powracać do niego wielokrotnie, każdorazowo inaczej odczytywać. Jest gęsty i wymagający.
4) Sama fabuła może nie dostarcza wyjątkowych atrakcji, ale jak to w przypadku dzieł wybitnych bywa, ma ona znaczenie drugorzędne (pretekstowe).
5) Formalnie to prawdopodobnie najlepszy tekst literacki napisany w języku polskim obok "Sklepów cynamonowych" Brunona Schulza.
6) Dzieło, choć wybitne, jest jednak do pewnego stopnia hermetyczne z uwagi na formę właśnie (żaden przekład, nawet najdoskonalszy go w pełni nie odzwierciedli), ale bardziej jeszcze z powodu specyfiki polskiego kodu kulturowego (mentalność, tradycja, obyczaje).
7) W dwunastu księgach (z epilogiem) Mickiewicz zdefiniował Polskę i Polaków w wariancie szlacheckim (po latach Reymont uczynił to w wariancie ludowym, w "Chłopach").
8) W tym sensie "Pana Tadeusza" można by określić jako baśniowo-realistyczną opowieść o polskiej duszy.
9) Mimo lokalnej perspektywy (polskość) i wspomnianej częściowej hermetyczności "Pan Tadeusz" jest tekstem uniwersalnym i na pewnym poziomie przyswajalnym także dla niepolskiego odbiorcy. Dotyka bowiem ogólnoludzkich problemów i tematów jak miłość (do ojczyzny, natury, kobiety), spór, przemiana, nadzieja, utrata itp.
10) Siła opowieści tkwi również w jej zmysłowości: smaki, barwy, zapachy są niesamowicie sugestywne. Malarskość tekstu oszałamia.
11) Utwór wymyka się rozmaitym klasyfikacjom, czy to genologicznym (epos? gawęda szlachecka?), czy to związanym z cechami epok literackich. Rozumny ład spotyka się w nim z porywami serca, a ironiczny dystans z rzewną melancholią.
12) Sporo fraz zostaje w pamięci na zawsze. Poza znanym każdemu Polakowi początkiem inwokacji czy grającym echem z koncertu Wojskiego choćby te: "Gdy nagle Moskwa zamek opasała w nocy...", "Był sad. Drzewa owocne, zasadzone w rzędy...", "W cesarskim tajnym gabinecie stanęła wojna", "O roku ów! kto ciebie widział w naszym kraju!", "Urodzony w niewoli, okuty w powiciu ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu", "Jedyne szczęście, kto w szarej godzinie z kilku przyjaciół usiadł przy kominie (...) i dumał, myślił o swojej krainie...". I wiele, wiele innych...
