Najlepsze wprowadzenie do buddyzmu zen. Zwięzłe, przejrzyste i napisane przez autora zanurzonego w tradycji i duchowości Dalekiego Wschodu.
Suzuki wyjaśnia, że zen zaczyna się i kończy na osobiście zdobytym doświadczeniu. Ci, którzy nie mogą oprzeć się na własnym doświadczeniu, niczego nie rozumieją. Ponadto zen z całą mocą i uporem domaga się wewnętrznego duchowego przeżycia.
Jedną z metod praktykowania zen są koany, czyli paradoksalne pytania lub opowiastki. Konstrukcja koanu przeczy logice, uderzając w nasze przywiązania i przyzwyczajenia. W ten sposób koan wyzwala człowieka z myślowych schematów, zbijając umysł z kolein, w które sam wszedł.
Przykłady klasycznych koanów:
1) Uczeń: Czym jest Budda?
Mistrz: Trzy funty lnu.
2) Dwie dłonie i mamy klaśnięcie. Jaki jest dźwięk jednej dłoni?
3) Jak wyglądała Twoja pierwotna twarz, nim narodzili się Twoja matka i Twój ojciec?
4) Jaki jest dźwięk fletu bez otworów?
Autor "Wprowadzenia..." uspokaja, że zen mimo całej swej oryginalności nie musi być wcale hermetyczny czy elitarny.
„Ci, którzy wiedzą o zen tylko tyle, ile przeczytali we wcześniejszych rozdziałach o jego nielogiczności czy o zen jako afirmacji wyższego rzędu, mogą dojść do wniosku, że jest on niedostępny i bardzo odległy od zwykłego powszedniego życia, że jest bardzo ponętny, lecz i bardzo nieuchwytny. My zaś nie możemy ich winić za to, co myślą. Z tych powodów powinno się przedstawiać zen także od jego łatwej, zrozumiałej i przystępnej strony. Życie jest podstawą wszystkiego, poza nim nie istnieje nic. Z całą naszą filozofią, ze wszystkimi wspaniałymi i wzniosłymi ideami nie możemy uciec od życia, które przeżywamy. Badacze gwiazd nie przestają stąpać po twardej ziemi.
Czym jest zatem zen, kiedy staje się przystępny dla każdego?
Joshu (Czao-czou) spytał raz nowego mnicha:
– Czy byłeś już tu kiedyś?
– Tak, panie, byłem – odparł mnich.
Na co mistrz rzekł:
– Napij się herbaty.
Kiedy indziej, gdy przyszedł inny mnich, Joshu zadał mu to samo pytanie:
– Czy byłeś tu już kiedyś?
Tym razem odpowiedź była odmienna:
– Nie byłem tu nigdy, panie.
Stary mistrz jednakże rzekł tak jak przedtem:
– Napij się herbaty.
Inju (mnich zarządzający klasztorem) spytał potem mistrza:
– Jakże to, ofiarowujesz tę samą filiżankę herbaty bez względu na to, jaka jest odpowiedź?
– O Inju! – zawołał stary mistrz.
– Słucham, mistrzu – odparł niezwłocznie mnich.
Na co Joshu rzekł:
– Napij się herbaty”.
Suzuki wyjaśnia, że zen zaczyna się i kończy na osobiście zdobytym doświadczeniu. Ci, którzy nie mogą oprzeć się na własnym doświadczeniu, niczego nie rozumieją. Ponadto zen z całą mocą i uporem domaga się wewnętrznego duchowego przeżycia.
Jedną z metod praktykowania zen są koany, czyli paradoksalne pytania lub opowiastki. Konstrukcja koanu przeczy logice, uderzając w nasze przywiązania i przyzwyczajenia. W ten sposób koan wyzwala człowieka z myślowych schematów, zbijając umysł z kolein, w które sam wszedł.
Przykłady klasycznych koanów:
1) Uczeń: Czym jest Budda?
Mistrz: Trzy funty lnu.
2) Dwie dłonie i mamy klaśnięcie. Jaki jest dźwięk jednej dłoni?
3) Jak wyglądała Twoja pierwotna twarz, nim narodzili się Twoja matka i Twój ojciec?
4) Jaki jest dźwięk fletu bez otworów?
Autor "Wprowadzenia..." uspokaja, że zen mimo całej swej oryginalności nie musi być wcale hermetyczny czy elitarny.
„Ci, którzy wiedzą o zen tylko tyle, ile przeczytali we wcześniejszych rozdziałach o jego nielogiczności czy o zen jako afirmacji wyższego rzędu, mogą dojść do wniosku, że jest on niedostępny i bardzo odległy od zwykłego powszedniego życia, że jest bardzo ponętny, lecz i bardzo nieuchwytny. My zaś nie możemy ich winić za to, co myślą. Z tych powodów powinno się przedstawiać zen także od jego łatwej, zrozumiałej i przystępnej strony. Życie jest podstawą wszystkiego, poza nim nie istnieje nic. Z całą naszą filozofią, ze wszystkimi wspaniałymi i wzniosłymi ideami nie możemy uciec od życia, które przeżywamy. Badacze gwiazd nie przestają stąpać po twardej ziemi.
Czym jest zatem zen, kiedy staje się przystępny dla każdego?
Joshu (Czao-czou) spytał raz nowego mnicha:
– Czy byłeś już tu kiedyś?
– Tak, panie, byłem – odparł mnich.
Na co mistrz rzekł:
– Napij się herbaty.
Kiedy indziej, gdy przyszedł inny mnich, Joshu zadał mu to samo pytanie:
– Czy byłeś tu już kiedyś?
Tym razem odpowiedź była odmienna:
– Nie byłem tu nigdy, panie.
Stary mistrz jednakże rzekł tak jak przedtem:
– Napij się herbaty.
Inju (mnich zarządzający klasztorem) spytał potem mistrza:
– Jakże to, ofiarowujesz tę samą filiżankę herbaty bez względu na to, jaka jest odpowiedź?
– O Inju! – zawołał stary mistrz.
– Słucham, mistrzu – odparł niezwłocznie mnich.
Na co Joshu rzekł:
– Napij się herbaty”.
