Nie jest to oczywiście Nabokov („Ada albo Żar”) czy Ian McEwan („Betonowy ogród”), ale tego przecież po literaturze młodzieżowej nie należy oczekiwać. Inne aspiracje, inna liga. Nie są to jednak nawet „Kwiaty na poddaszu”, a tu już można było spodziewać się zbliżonego poziomu. Niestety – temat podjęty w książce, tyleż bulwersujący, co fascynujący, został zrealizowany sztampowo.
Dysfunkcyjna rodzina, dorastające dzieci zmuszone do opieki nad młodszym rodzeństwem i tym samym wejścia w role mamy i taty, napięcia emocjonalne wynikające z izolacji. W warstwie społecznej opowieść się nie broni. Przypomina „Trudne sprawy”.
Nieco lepiej jest w wymiarze psychologicznym. Balansowanie bohaterów między czułą miłością a bolesnym pożądaniem wydaje się przedstawione wiarygodnie, chociaż w sposób mało pogłębiony. Wkraczamy w światy wewnętrzne brata i siostry (przeplatana narracja pierwszoosobowa) i chwilami przyglądamy się im z zainteresowaniem. Wkrótce jednak okazuje się, że opisy pragnień i konfliktów, które dręczą nastolatków, zatrzymują się na powierzchni problemu. Nie ma w nich nic nieszablonowego (poza samym faktem aberracji).
Akcja powieści jest dynamiczna, język niewyszukany, postaci z drugiego planu – papierowe. Parę fragmentów zasługuje na uwagę (rozpaczliwa ucieczka Lochana zakończona dramatyczną rozmową z siostrą na cmentarzu, atak nerwowy tegoż bohatera podczas lekcji traktującej o kompleksie Edypa, moment demaskacji i sceny finałowe).
Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z średniej klasy czytadłem dotykającym jednego z ostatnich w naszej kulturze tabu. Samo sięgnięcie po taki temat niestety nie czyni utworu oryginalnym. Przy czym nie jest to książka beznadziejna i niektórych, zwłaszcza młodych czytelników, może zafrapować.
Wybrane cytaty
1) "Stało się to przeszłością, zanim właściwie się wydarzyło".
2) "Świat karze nas z jednej tylko przyczyny: z powodu tego, że urodziła nas ta sama kobieta".
Dysfunkcyjna rodzina, dorastające dzieci zmuszone do opieki nad młodszym rodzeństwem i tym samym wejścia w role mamy i taty, napięcia emocjonalne wynikające z izolacji. W warstwie społecznej opowieść się nie broni. Przypomina „Trudne sprawy”.
Nieco lepiej jest w wymiarze psychologicznym. Balansowanie bohaterów między czułą miłością a bolesnym pożądaniem wydaje się przedstawione wiarygodnie, chociaż w sposób mało pogłębiony. Wkraczamy w światy wewnętrzne brata i siostry (przeplatana narracja pierwszoosobowa) i chwilami przyglądamy się im z zainteresowaniem. Wkrótce jednak okazuje się, że opisy pragnień i konfliktów, które dręczą nastolatków, zatrzymują się na powierzchni problemu. Nie ma w nich nic nieszablonowego (poza samym faktem aberracji).
Akcja powieści jest dynamiczna, język niewyszukany, postaci z drugiego planu – papierowe. Parę fragmentów zasługuje na uwagę (rozpaczliwa ucieczka Lochana zakończona dramatyczną rozmową z siostrą na cmentarzu, atak nerwowy tegoż bohatera podczas lekcji traktującej o kompleksie Edypa, moment demaskacji i sceny finałowe).
Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z średniej klasy czytadłem dotykającym jednego z ostatnich w naszej kulturze tabu. Samo sięgnięcie po taki temat niestety nie czyni utworu oryginalnym. Przy czym nie jest to książka beznadziejna i niektórych, zwłaszcza młodych czytelników, może zafrapować.
Wybrane cytaty
1) "Stało się to przeszłością, zanim właściwie się wydarzyło".
2) "Świat karze nas z jednej tylko przyczyny: z powodu tego, że urodziła nas ta sama kobieta".
