Między zwierzęciem a bogiem

Praca Eliota Aronsona uchodzi za klasyczne wprowadzenie do problemów psychologii społecznej – dziedziny, której przedmiotem (zgodnie z definicją autora) jest „wpływ, jaki wywierają ludzie na poglądy i zachowania innych ludzi” .

Aronson zajmuje się różnymi postaciami tego wpływu, przybliża i objaśnia charakter społecznych interakcji, koncentrując się na takich zagadnieniach jak: konformizm, perswazja, procesy poznawcze, agresja, uprzedzenia. Ostatni rozdział dotyczy metodologii badań psychologicznych.

Autor zrobił wszystko, by uczynić swój przekaz przystępnym i atrakcyjnym. W tym celu unikał terminologii naukowej oraz szczegółowych analiz, eksponując samą istotę przedstawianych odkryć i ustaleń. Jego narracja jest płynna, dynamiczna, pełna anegdot i przykładów odwołujących się do potocznego doświadczenia.

Tło dla rozważań Aronsona stanowi Ameryka przełomu lat 60. i 70. XX wieku (książka ujrzała światło dzienne w 1972 r.). Odniesienia obyczajowo-kulturowe (ruch hippisowski, feminizm) czy społeczno-polityczne (napięcia rasowe, wojna wietnamska) sprawiają, że The Social Animal jest nie tylko wnikliwym studium natury ludzkiej, ale także interesującym świadectwem epoki.

Miejscami książka wydaje się „przegadana”, nie wolna od ogólników i powtórzeń. Pod pewnymi względami jest to dla czytelnika wygodne – pozwala umysłowi na chwile odpoczynku i sprzyja utrwaleniu materiału.

Prezentując kolejne tematy, Aronson powołuje się na szereg badań i eksperymentów. Nie brakuje omówień tych najsłynniejszych – Ascha, Milgrama, Zimbardo. Przypomnijmy, na czym one polegały.

Solomon Asch prosił ochotników, którzy zgłosili się do jego eksperymentu, aby w różnych próbach jak najdokładniej przyjrzeli się trzem liniom (A, B, C) i zadecydowali, do której z nich najbardziej podobny jest odcinek X narysowany obok. Gdy uczestnicy badania wykonywali zadanie w samotności, udzielali prawidłowych odpowiedzi. W grupie – sugerowali się błędną odpowiedzią udzielaną przez podstawionych uczestników (w rzeczywistości – pomocników eksperymentatora). Niewłaściwa odpowiedź była ewidentnie sprzeczna z percepcją zmysłową, a mimo to –  pragnienie słuszności i lęk przed ośmieszeniem (odrzuceniem przez grupę) – zwyciężały z prawdą. Tak działa mechanizm konformizmu.

W eksperymencie Stanleya Milgrama zaaranżowano sytuację: nauczyciel-uczeń. „Nauczyciel” (w tę rolę wcieliło się ok. 40 ochotników) zadawał „uczniowi” (podstawionej "ofierze") pytania i aplikował mu impulsy elektryczne za pomocą czterech przycisków, z których każdy miał rosnącą moc. Gdy „uczeń” nie znał prawidłowej odpowiedzi, otrzymywał rzekomy wstrząs elektryczny. Kolejne błędy skutkowały silniejszymi uderzeniami. „Uczeń” reagował krzykiem, charczeniem, wołaniem o pomoc, w końcu – ciszą, jakby śmiertelną. Mimo tych drastycznych sygnałów „nauczyciele” nie powstrzymywali się od tortur. Kluczowe jest, że każdorazowo byli motywowani przez eksperymentatora, podającego się za naukowca z Yale (czyli w oczach badanych – autorytet). Byli oczywiście przekonani, że aplikowane przez nich wstrząsy są realne. Przy czym trzeba dodać, że nie widzieli, a tylko słyszeli karanego „ucznia”. Brak bezpośredniego kontaktu mógł częściowo wpływać na ich zachowanie. Niemniej jednak wynik eksperymentu Milgrama okazał się przerażający – posłuszeństwo wobec autorytetu może każdego z nas uczynić sadystą.

Uczestników eksperymentu przeprowadzonego przez Philipa Zimbardo podzielono losowo na „więźniów” i „strażników”. Obie grupy spędziły kilka dni w zaimprowizowanym więzieniu, w piwnicach Uniwersytetu Stanforda (stąd nazwa „eksperyment stanfordzki”). Szybko się okazało, że w zachowaniu i odczuwaniu badanych zatarły się różnice między rzeczywistością a rolami, jakie na siebie przyjęli. „Strażnicy” zaczęli znęcać się nad „skazanymi” (zarówno psychicznie, jak i fizycznie), a ci reagowali jak prawdziwi więźniowie – bezradnością, buntem, lękiem, próbami ucieczki itp. Po sześciu dniach trzeba było zakończyć badanie, gdyż jego przebieg wymknął się spod kontroli. Wniosek: między ludźmi znajdującymi się w specyficznych warunkach wytwarza się zależność oprawca-ofiara.

Mottem książki Aronsona jest cytat z Polityki Arystotelesa. Warto na koniec przytoczyć go w całości, jako że stanowi myśl przewodnią rozważań amerykańskiego psychologa:

 „Człowiek jest z natury istotą społeczną; jednostka, która z natury, a nie przez przypadek, żyje poza społecznością, jest albo kimś niegodnym naszej uwagi, albo istotą nadludzką. Społeczność jest w naturze czymś, co ma pierwszeństwo przed jednostką. Każdy, kto albo nie potrafi żyć we wspólnocie, albo jest tak samowystarczalny, że jej nie potrzebuje, i dlatego nie uczestniczy w życiu społeczności, jest albo zwierzęciem, albo bogiem”.

Notatki z lektury

Konformizm

1) Konformizm to zmiana zachowania lub opinii danej osoby spowodowana naciskiem innej osoby lub grupy ludzi.
2) Osoby o niskim poczuciu własnej wartości są bardziej skłonne do konformizmu niż osoby pewne siebie.
3) Grupa skłania do konformizmu, gdy jej członkowie to a) eksperci, b) osoby znaczące dla nas lub c) podobne do nas.
4) Przyczyny konformizmu: a) chęć uniknięcia kary lub uzyskania nagrody, b) obawa pomyłki i chęć orientacji w rzeczywistości (aspekt poznawczy). Ten drugi powód pojawia się zwłaszcza w niepewnych, niejasnych sytuacjach. Banalny przykład nieoznaczonych toalet – z jednej wychodzi elegancki mężczyzna, więc przyjmujesz bez wahania, że to toaleta męska. Widok obdartusa nie dałby takiej pewności.
5) Wymiary konformizmu (albo efekty oddziaływania społecznego):
a) uleganie (motyw: nagroda/kara, najmniej trwałe, motywacja tylko czasowa i zewnętrzna),
b) identyfikacja (motyw: chęć upodobnienia się do kogoś cenionego, znaczącego dla nas, poziom wiary w opinie tej osoby większy niż w przypadku ulegania, oddziaływanie trwalsze, ale uzależnione od stosunku do osoby znaczącej, który może być dynamiczny, ta osoba może w naszych oczach utracić status znaczącego na rzecz innych, może też przeważyć nasza chęć słuszności),
c) internalizacja (motyw: pragnienie słuszności, przekonania przejęte od innych uniezależniają się od źródła i stają się odporne na zmiany, są nasze).
6) Zjawisko dyfuzji odpowiedzialności jako akt konformizmu – oglądanie zabójstwa z okien, jakby w hipnotycznym urzeczeniu (przerażeniu?). Brak reakcji, bo na pewno ktoś już zaalarmował, kogo trzeba.
7) Im silniejsze poczucie wspólnoty i bezpośredniość sytuacji (np. wspólne obozowanie, grupa turystów na campingu), tym mniejsza dyfuzja, rozproszenie odpowiedzialności. Ludzie są bardziej skłonni do pomocy niż w większym, nieokreślonym tożsamościowo środowisku (kontekst personalny a kontekst bezosobowy). A np. w pociągu? Dzielenie wspólnego celu i kontakt twarzą w twarz z potencjalną ofiarą, niełatwo zatem zignorować kogoś potrzebującego.
8) Okazywanie emocji uważane za niestosowne (pozornie znudzeni mężczyźni w klubie striptizu). Powstrzymywanie się od reakcji, ponieważ nikt nie reaguje. Nie chcesz się wygłupić, skompromitować.

Perswazja

9) Wszystko jest jakąś perswazją.
10) Przekaz, jego skuteczność zależy od tego, kto mówi. Liczy się wiarygodność, której wyznacznikami mogą być reputacja, prestiż, osobowość, atrakcyjność, zwłaszcza wizualna (wygląd).
11) Istotne w przekazie – jak ktoś mówi i do kogo (np. do prostych ludzi trafiają argumenty jednostronne, do wykształconych – pro i contra). Jak mówi – czyli charakter przekazu.
12) Apel emocjonalny zwykle silniejszy niż apel logiczny. Strach bywa motywatorem.
13) Opinia jest tym, co dana osoba uważa za prawdę. Opinia, która zawiera komponenty: wartościujący i emocjonalny to postawa. Postawę bardzo ciężko zmienić.
14) Człowiek jest istotą nie tyle racjonalną, ile skłonną do racjonalizacji. Szukamy zawsze uzasadnienia naszego postępowania. W szaleństwie jest metoda.
15) Mała rozbieżność poglądów sprzyja przekonaniu nas do zmiany stanowiska. Zwłaszcza gdy przekonującym jest ktoś, kogo traktujemy mniej więcej na równi z nami.
16) Ktoś bardzo wiarygodny może nas przekonać, mimo dużej rozbieżności poglądów. Na ogół jednak: im większa rozbieżność, tym większe usztywnienie.
17) Podatne na perswazję są osoby z niską samooceną i kobiety wychowane w uległości.
18) Sprzeczność (rozbieżność) poglądów sprawia przykrość. Cztery możliwości poradzenia sobie z tą przykrością: a) przekonać nadawcę, b) samemu dać się przekonać, c) szukać potwierdzenia bronionego stanowiska u innych, d) zdeprecjonować nadawcę.
19) Albert Camus: człowiek jest istotą, która całe życie trawi na przekonywaniu siebie, że jej istnienie nie jest bezsensowne. Uznawać dwie sprzeczne idee to igrać z bezsensem, dlatego sytuacja dwóch sprzecznych elementów poznawczych jest przykra.
20) Trudna decyzja, np. kupna czegoś zawsze powoduje dysonans: są plusy i minusy produktu. Po dokonaniu wyboru rozpraszamy wątpliwości, utwierdzając się w decyzji, eksponując pozytywy. Tak redukujemy dysonans. Wybrane przeze mnie, czyli lepsze. Racjonalizacja wyborów.
21) Eskalacja. Małe zaangażowanie sprzyja większemu. Przykład z petycją i tablicą reklamową. Nie chcesz, żeby zainstalowano przy twoim domu baner (w ramach kampanii społecznej), ale pod petycją możesz się podpisać. Jak już to zrobisz, to prędzej się zgodzisz na baner. 
22) Przekupieni za sto dolarów nie zmienimy wewnętrznego przekonania, za jednego dolara już tak, bo szukamy racji dla tego, że daliśmy się przekupić za tak niską kwotę. Małe nagrody i kary domagają się uzasadnienia, co sprzyja internalizacji.
23) Im większa trudność w osiągnięciu celu, obiektu – tym wyższa ocena tego celu, obiektu. Przekonaniu się do czegoś sprzyja również brak innego wyjścia (świadomość nieodwołalności).

Agresja

24) Agresja – akt obliczony na wywołanie przykrości lub szkody. Instrumentalna i sama w sobie. Kot i szczur wychowane razem od początku – nie atakują się. Szczur wychowany sam, izolowany – po przeniesieniu do klatki innego szczura atakuje go według genetycznego schematu (programu).
25) Wyzwalaczem agresji frustracja. Frustracja wynika z deprywacji, ale względnej.
26) Rewolucję wywołują nie ci, którzy nic nie mają, ale którzy trochę mają i są świadomi, że mogliby mieć więcej (kiedy patrzą na innych).
27) Dzieci i model agresora (dorosły). Powtarzają, co widzą u modela i jeszcze dodają coś nowego od siebie.
28) Agresja konieczna ewolucyjnie? A może współdziałanie? Rousseau versus Freud, Lorenz. Kropotkin za współdziałaniem: przykład z szympansami – jeden je, drugi żebrze. Ten pierwszy z niechęcią da mu trochę pożywienia. Opór świadczy o prospołecznej wartości decyzji szympansa, bo jednak silniejsze zwierzę przezwycięża swój apetyt na rzecz słabszego.
29) Ciężka kara frustruje, łagodna – hamuje agresję. Czasem agresja – próbą zwrócenia na siebie uwagi, zatem kara jest tu paradoksalnie nagrodą – zainteresowaniem naszą osobą. Im większa empatia, tym mniejsza agresja.
30) Jeśli skrzywdzę kogoś, to w celu redukcji dysonansu obwiniam ofiarę. Jeśli mam wysokie mniemanie o sobie, to tym bardziej ją obwiniam. Skoro ofiara oberwała od tak porządnego gościa jak ja, to musiała być wyjątkową świnią. Zwykły przestępca o niskiej samoocenie nie potrzebuje takich uzasadnień. Ale poczucie własnej nikczemności sprzyja krzywdzeniu innych, bo odczuwamy mniejszy dysonans.
31) Jeśli spodziewamy się odwetu, łatwiej krzywdzimy – tak redukujemy dysonans związany z wyrządzoną komuś krzywdą. Wojsko i cywile. Prędzej skrzywdzimy żołnierza, bo wiemy, że on ma potencjał odwetu.

Uprzedzenia (stereotypy)

32) Stereotyp to nadmierne uogólnienie często niepoparte doświadczeniem. Podobne w mechanizmie do samospełniających się proroctw.
33) Przyczyny dyskryminacji i uprzedzeń: rywalizacja polityczna (o władzę) i ekonomiczna (o pracę). Eksperyment: "czerwone diabły" i "buldogi" – początkowo stwarzanie sytuacji wymagającej współpracy, potem rywalizacji. Pojawia się konflikt, potem znów współpraca, ale już do końca zostaje zadra, niechęć, wrogość.
34) Koncepcja kozłów ofiarnych. Atakujemy przyczynę frustracji, ale często przez przemieszczenie. Wtedy gdy przyczyna zbyt nieokreślona lub potężna. Zatem uderzamy w kozła. Żydzi na kozła (zwierzę) zrzucali grzechy ludu i puszczali go potem z tym „bagażem”. Kozioł stał się przenośnią, mechanizm pozostał podobny.
35) Redukcja uprzedzeń możliwa dzięki zrównaniu pozycji, nieuchronności kontaktu, przebywania ze sobą. Wtedy doszukujemy się pozytywów u drugiej strony. Ludzie godzą się z tym, co nieuniknione, ale muszą mieć sposobność do redukcji dysonansu. Redukcji dysonansu sprzyja wzajemna zależność.
36) Jakich ludzi lubimy? Podobnych do nas. Kompetentnych (chcemy mieć słuszność, a oni w tym pomagają). Atrakcyjnych fizycznie (nagradzają nas, zaspokajając potrzebę estetyczną). Przyjaznych, życzliwych, etycznych. Tych, którzy nas lubią. Tych, którym wyświadczamy przysługę. Tych, dla których cierpimy (racjonalizujemy, czy byli warci naszego poświęcenia). Tych, którzy są bliżej (sąsiedzi). Kennedy zyskał jeszcze większą sympatię, gdy przegrał z Kubą w Zatoce Świń. Dlaczego? Był zbyt idealny, bez skazy. Rysa uczyniła go ludzkim, bliższym. Lubimy tych, którzy wyświadczają nam przysługi, ale nie interesownie. Tak samo – pochlebstwa, ale szczere i zasłużone (przynajmniej w naszym mniemaniu). Lubimy ludzi, którzy dają nam maksimum zysku (nagrody) przy minimalnym koszcie, wkładzie. Wolimy nawróconych od lojalnych, bo oni łechtają naszą dumę, są dowodem zwycięstwa naszej kompetencji, poglądu itp. Wolimy osoby, które się z nami nie zgadzają, a mimo to nas lubią od tych, którzy nas lubią i się z nami zgadzają. To dlatego że czujemy, iż jesteśmy lubiani nie ze względu na poglądy, ale na nas samych.
37) Cztery warianty relacji: A) ktoś lubi cię cały czas, B) nie lubi cały czas, C) nie lubi, a potem lubi, D) lubi, a potem nie lubi. Najbardziej lubić będziesz C, najmniej D. Aproksymacja. Zawsze ranimy tych, których kochamy (wariant D).

Psychologia jako nauka

38) Człowiek obserwuje swoje otoczenie i stara się zorganizować to, co nieznane w sposób sensowny i znaczący (nauka). Reorganizuje znane otoczenie w celu stworzenia czegoś nowego (sztuka). Tak zaspokajamy głód wiedzy.
39) Zaletą metody eksperymentu: kontrola i losowy dobór próby.
40) Eksperymenty i etyka. Oszukuje się badanych i naraża się ich na przykrości. Każdorazowo trzeba oszacować, na ile cel uświęca środki.