Karen Blixen to nie tylko Pożegnanie z Afryką. To również interesujące opowiadania, wśród których zdarzają się prawdziwe perełki.
Niedawno obejrzałem znakomitą ekranizację jednego z opowiadań zamieszczonych w Anegdotach o przeznaczeniu (1958), mianowicie Ucztę Babette. Pierwowzór literacki okazał się równie urzekający.
Historia dwóch sióstr z małego protestanckiego zgromadzenia na norweskiej prowincji w XIX w. Siostry, kobiety piękne, lecz nieco surowe ze względu na sposób przeżywania swojej religijności, przygarniają służącą z Francji, która w finale okazuje się mistrzynią kuchni i odsłania przed nimi (oraz członkami ich wspólnoty) inny wymiar rzeczywistości. Pobudzając zmysły, trafia do serc, ociepla wychłodzone duchowym ideałem wnętrza radością podniebienia.
Blixen opisuje to w sposób subtelny i bardzo szlachetny. Nie neguje wartości życia religijnego, lecz wskazuje na naszą potrzebę cielesności, która również w tym życiu powinna być uwzględniana. Jako służąca dobru.
Pozostałe teksty ze zbioru nie zachwyciły mnie. Wyżej cenię utwory autorki z tomu Zimowe opowieści. Niemniej jednak styl Karen Blixen ma w sobie coś ujmującego.
Wynotowałem trzy refleksje z Anegdot... Oto one:
1) Bóg nie daje tęsknoty, jeśli nie istnieje rzeczywistość jej spełnienia.
2) Być może po to zostaliśmy stworzeni przez Boga i urodziliśmy się, żeby trafić do opowieści.
3) Ludzie czują się znieważeni, gdy wypowiada się ich własne myśli.
Niedawno obejrzałem znakomitą ekranizację jednego z opowiadań zamieszczonych w Anegdotach o przeznaczeniu (1958), mianowicie Ucztę Babette. Pierwowzór literacki okazał się równie urzekający.
Historia dwóch sióstr z małego protestanckiego zgromadzenia na norweskiej prowincji w XIX w. Siostry, kobiety piękne, lecz nieco surowe ze względu na sposób przeżywania swojej religijności, przygarniają służącą z Francji, która w finale okazuje się mistrzynią kuchni i odsłania przed nimi (oraz członkami ich wspólnoty) inny wymiar rzeczywistości. Pobudzając zmysły, trafia do serc, ociepla wychłodzone duchowym ideałem wnętrza radością podniebienia.
Blixen opisuje to w sposób subtelny i bardzo szlachetny. Nie neguje wartości życia religijnego, lecz wskazuje na naszą potrzebę cielesności, która również w tym życiu powinna być uwzględniana. Jako służąca dobru.
Pozostałe teksty ze zbioru nie zachwyciły mnie. Wyżej cenię utwory autorki z tomu Zimowe opowieści. Niemniej jednak styl Karen Blixen ma w sobie coś ujmującego.
Wynotowałem trzy refleksje z Anegdot... Oto one:
1) Bóg nie daje tęsknoty, jeśli nie istnieje rzeczywistość jej spełnienia.
2) Być może po to zostaliśmy stworzeni przez Boga i urodziliśmy się, żeby trafić do opowieści.
3) Ludzie czują się znieważeni, gdy wypowiada się ich własne myśli.
