O bycie i jego własnościach

Jeśli w filozofii, tak jak w religii, istnieją księgi kanoniczne, teksty fundujące nowy sposób pojmowania rzeczy i zjawisk – należy do nich zaliczyć Arystotelesowską Metafizykę

Każdy czasem używa tego pojęcia, większość intuicyjnie, na wpółświadomie. Metafizyka, metafizyczny – czyli tajemniczy, niezwykły, nadprzyrodzony. Nie z tego świata. Tak to się rozumie potocznie. To skojarzenie jest zarazem dalekie i niedalekie od pierwotnego znaczenia. Znaczenia, które nadał mu Arystoteles, sam jednak nie  wprowadzając określenia „metafizyka” do zestawu pojęć, którymi się w swych tekstach posługiwał. Nazwa została nadana przez jego ucznia, Andronikosa z Rodos, który porządkował księgi mistrza – i tę, którą uznał za następującą po Fizyce – opatrzył przedrostkiem meta (po, nad). Metafizyka oznaczała dla niego księgę po Fizyce. Z czasem dopiero utrwaliło się etymologiczne rozpoznawanie terminu w kontekście rzeczywistości wykraczającej poza świat fizyczny. Arystoteles mówił natomiast o teologii i filozofii pierwszej, ale te określenia się nie przyjęły. Nie to jest jednak kluczowe. Liczy się to, co filozof próbował nam wyjaśnić i przekazać. A wbrew naszym skojarzeniom z czymś nadprzyrodzonym, niesamowitym, mistycznym – metafizyka  w ujęciu Arystotelesa zaczyna się od tego, co jest nam najbliższe – od potocznego doświadczenia.

Księgę IV dzieła otwiera jedno z najsłynniejszych zdań w całej historii filozofii: „Istnieje nauka, która bada byt jako taki i przysługujące mu atrybuty istotne”. Brzmi ono bardzo abstrakcyjnie. Ale taki jest urok Arystotelesa – świat zmysłów, doświadczeń, konkretu próbuje uchwycić za pomocą przekraczających ów świat pojęć. W istocie filozof wychodzi od rzeczy najprostszych. Zdaje się mówić: spójrz na to, co cię otacza – na lampę, różę, drzewo, na stół, na bliskich, z którymi zasiadasz przy tym stole. Na psa leżącego u twoich nóg na dywanie i także – na sam dywan. Na rzeczy, rośliny, zwierzęta i ludzi. To wszystko są substancje. Każda rzecz czy osoba, ujęta pojedynczo, indywidualnie, stanowiąca pewną jednostkową całość  oznacza byt – pierwszą i najważniejszą kategorię bytu, jego podstawę – substancję.

Substancja to coś, co można wskazać, coś, co jest odrębne, indywidualne, w niczym się nie zawiera, nie jest więc niczego częścią. To wreszcie coś, czego o niczym nie można orzec, co nie może być czegoś określnikiem. Weźmy na przykład kota przechodzącego przez drogę. Możemy wskazać tę konkretną żywą istotę, możemy ją wyodrębnić spośród innych postrzeganych w danym momencie zjawisk. Widzimy ulicę, samochody, domy i widzimy też tego ściśle określonego kota. Nie jest on niczyją częścią. Jego oczy czy łapy są częściami, elementami kota. Ale kot nie wchodzi w zakres żadnej całości. Sam jest odrębną całością. Pojęciem kota nie można też niczego określić. Nie mogę przecież powiedzieć: samochód jest kotem. Mogę wprawdzie powiedzieć, że ktoś ma kocie ruchy albo kocie spojrzenie, ale to nie znaczy że to spojrzenie jest kotem. Jest tylko podobne do spojrzenia kota, a to już zupełnie inna sytuacja.

Substancje są bytem w najściślejszym sensie – jego centralną kategorią. Na byt składają się jednak też inne kategorie (nawiasem mówiąc pojęcie kategorii, którego tak często dzisiaj używamy przy okazji różnych podziałów, rozróżnień, klasyfikacji – stworzył właśnie Arystoteles). Widać to dobrze z perspektywy językowej. Na przykład w zdaniu: Przed chwilą duży czarny kot przebiegł przez ulicę – kategorią główną (substancją) jest podmiot, czyli kot. Czarny to kategoria jakości,  duży – ilości, przed chwilą – to kategoria czasu, a ulica – miejsca. Na tego typu pomysłach Arystotelesa zasadza się szereg dziedzin – logika, językoznawstwo, gramatyka,  metodologie różnych nauk.

Powróćmy jednak do substancji. Z czego się ona składa? Z materii i formy. Materią kota jest jego ciało, formą – to, co sprawia, że kot się porusza i żyje. Podobnie jest u człowieka i wszystkich istot żywych. Są złożone z materii i czynnika, który tę materię ożywia. Ów czynnik to właśnie forma, a można też powiedzieć – dusza. A co z rzeczami? Materią dzbanka jest porcelana, a jego formą – opływowy kształt. Materią stołu jest drewno, a jego formę tworzą nogi i blat.

Każdy byt jest uwarunkowany przyczynowo. Można wyróżnić cztery rodzaje przyczyn. Przyczyną formalną domu będzie jego idea, projekt budowlany, materialną – sam budulec, materialne składniki. Przyczyną celową domu jest jego przeznaczenie – to, po co on istnieje, w jakim celu został postawiony (żeby w nim mieszkać). Wreszcie – przyczyną sprawczą domu są jego twórcy: architekci i budowniczy, dzięki których pracy (sprawstwu) powstał.

Analiza substancji implikuje wprowadzenie pojęcia istoty. We wstępie Kazimierza Leśniaka czytamy: „Istota, mimo iż jest związana z formą, nie jest z nią identyczna; jest bowiem w przeciwieństwie do niej wewnętrzną naturą, dzięki której rzecz jest tym, czym jest (…) Istota rzeczy sprawia, iż o rzeczy można powiedzieć, że istnieje propter se. Z tego też powodu atrybuty akcydentalne są z istoty wykluczone. Istotą każdej rzeczy jest to, dzięki czemu rzecz jest samą przez się. Twoją istotą jest to, czym ty jesteś, sam przez się. A więc twoją istotą – powie dalej Arystoteles – nie jest bycie wykształconym, będziesz bowiem istniał, zanim staniesz się wykształconym i możesz przestać być wykształconym, a mimo to będziesz istniał”.

W dalszych rozważaniach Stagiryta zajmuje się rozróżnieniem na akt i potencję. Akt jest urzeczywistnieniem możności bytu – pojęciem pierwotnym i prostym. Odróżnienie aktu od potencji pozwala na wyjaśnienie ruchu, stawania się. Ruch to przejście z możności do aktu. W porządku przyczyn potencja jest związana z materią, a akt z formą, dlatego akt stanowi pełne urzeczywistnienie formy (np. rzeźba urzeczywistnia tę formę, która była potencjalnie zawarta w bloku marmuru, piłka leżąca na środku boiska potencjalnie znajduje się w bramce, pusta szklanka ma możność bycia napełnioną itd.). Potencja i akt, podobnie jak materia i forma są terminami relatywnymi (np. kwiat jest potencją owocu i jednocześnie aktem nasienia). Jedynie Bóg, nie mając w sobie materii, jest czystym aktem, czyli aktem nie zawierającym już żadnej potencji. To tzw. Pierwszy Poruszyciel.

Arystoteles jest mistrzem w rozpracowywaniu pojęć. Szereg wnikliwych, analitycznych definicji znajdziemy w Księdze V, będącej leksykonem kluczowych terminów arystotelesowskiej metafizyki. Pierwszym zdefiniowanym pojęciem jest początek (arche). Jego analiza jest doskonałym przykładem dążenia do jasności i precyzji. Otóż początek w rozumieniu filozofa to:

1) Punkt wyjścia, od którego zaczyna się ruch rzeczy – początek linii, drogi.
2) Lepszy (właściwszy) punkt wyjścia każdej rzeczy (np. w edukacji metoda tłumaczenia od łatwiejszego do trudniejszego).
3) Pierwszy i wewnętrzny element powstawania – dno statku, fundamenty domu.
4) Pierwsza, nie-wewnętrzna przyczyna powstawania.
5) Wola, dzięki której poruszane się porusza, a zmieniane się zmienia – np. władze w państwach, sztuki architektoniczne.
6) To, na podstawie czego rzecz może być najpierw poznana, zasada tej rzeczy – np. przesłanki są zasadami dowodów.

Wspólną cechą wszystkich zasad-początków jest to, że są źródłem, z którego wywodzi się byt, powstawanie albo poznanie.

Arystoteles zawsze szuka umiaru, w jego koncepcji najpełniej wyraża się grecka zasada złotego środka. Widać to dobrze w przedefiniowaniu platońskich idei – idee istnieją, ale w rzeczach. Zatem nie ante rem ani post rem, ale in re – jako istoty konkretnych rzeczy, zawarte w ich substancji jednostkowej. To rozwiązanie znajdzie kontynuację w średniowiecznym sporze o uniwersalia. Podobnie w kwestii ruchu – Stagiryta zaproponował drogę pośrednią między ujęciem eleatów (brak ruchu), a ujęciem Heraklita (wszystko w ruchu). Umożliwiła mu to dialektyka potencji i aktu – przechodzenie od stanu do stanu, proces zmieniania się tego, co w swej istocie pozostaje trwałe (jako substancja).

Metafizyka oddziałała na całą filozofię Zachodu, szczególnie zaciążyła na scholastyce i ontologii św. Tomasza z Akwinu, do dziś jeszcze inspiruje i zapładnia myśl europejską, choć już w mniejszym stopniu niż w minionych wiekach. Na zawsze pozostaje jednak punktem wyjścia dla wszelkich rozważań o naturze rzeczywistości i wielką próbą systematyzacji bytu. Świadomie czy nieświadomie, do dziś myślimy Arystotelesem.

Na koniec garść luźnych notatek z lektury:

1) Z Księgi Alfa (2): Filozofia to wiedza o prawdzie, tyle każda rzecz ma  bytu, ile ma prawdy (tzn. prawa myśli są prawami bytu).
2) Z Księgi IV (Gamma): Najpewniejszą ze wszystkich zasad jest zasada sprzeczności, jest prawdą nie potrzebującą udowodnienia, bo muszą być aksjomaty, żebyśmy nie dowodzili ad infinitum.
3) Krytyka relatywizmu: Jednak nie jest tak, że wszystko jedno, bo nawet ci, co tak twierdzą omijają przepaść, wybierając bezpieczną drogę – widocznie uznają, że lepiej pójść tą ścieżką niż wpaść do dołu, więc przynajmniej w sferze wyborów praktycznych nie są relatywistami.
4) Księga Gamma zaczyna się słynnym zdaniem: "Istnieje nauka, która bada byt jako taki i przysługujące mu atrybuty istotne".
5) Arystoteles wciąż polemizuje z sofistami, z Protagorasem, z relatywistycznym ujęciem prawdy, że wszystko może być i takie, i takie. Broni zasady sprzeczności i wyłączonego środka.
6) W tejże księdze (Gamma) jest takie piękne porównanie (Arystoteles przywołuje greckiego poetę): "Bo szukanie prawdy byłoby podobne do ścigania lecących ptaków" (1009 b).
7) 1010 b: "Czy mianowicie wielkości i barwy są rzeczywiście takie, jakie się nam jawią z daleka, czy takie, jakie się nam wydają z bliska? I czy są rzeczywiście takie, jakie się jawią chorym, czy zdrowym? I czy te rzeczy są ciężkie, które takimi się wydają słabym, czy silnym? I czy to jest prawdziwe, co się takim wydaje śpiącym, czy czuwającym?"
8) (Met. IV, 1011b): „Twierdzić o Bycie, że nie istnieje, albo o Nie-Bycie, że istnieje, jest fałszem; natomiast twierdzić, że Byt istnieje, a Nie-Byt nie istnieje, jest prawdą”.  Inaczej „prawdą jest powiedzieć, że jest to, co jest,  a że nie ma tego, czego nie ma”. „Kto myśli o rozdzielonym, że jest rozdzielone, a o połączonym, że jest połączone, mówi prawdę”.
9) „To nie dlatego jesteś biały, iż myślimy w sposób prawdziwy, że ty jesteś biały, lecz ponieważ jesteś biały my, stwierdzając to, mówimy prawdę” (Met. IX, 1051b).
10) Przeciw sofistom: „Kto bowiem twierdzi, że wszystko jest prawdziwe, to również i twierdzenie przeciwne swojemu twierdzeniu czyni prawdziwym, tak że jego własne twierdzenie nie jest prawdziwe (…) a kto znów twierdzi, że wszystko jest fałszywe, stwierdza również fałszywość tego, co sam mówi” (Met. IV, 1012b).
11) Arystoteles jest poniekąd prekursorem ewolucjonizmu, przejawia się to w jego koncepcji przyczyny celowej (wszystko zmierza do celu) oraz teorii aktu i potencji (przechodzenie z bezruchu do ruchu, z początku do końca, dialektyka rozwoju).
12) Russell: Platon miał umysł matematyka, Arystoteles – biologa.
13) Czy ostatecznie wszystko dąży od potencji do aktu (swoisty ewolucjonizm?). Czy materię należy rozumieć zmysłowo czy pozazmysłowo (jako coś nieokreślonego, potencjał właśnie)? Czy forma to definiens? (poziom językowy i poziom ontologiczny). Czy istota to inaczej forma? Czy rodzaj i gatunek to substancje, ale w przeciwieństwie do pierwszych – wtóre?
14) Bios theoretikos – Życie jest aktem rozumu (1072 b, Księga XII).
15) Bóg – wieczny byt, akt, substancja.