"Szumowiny" nie należą do najwybitniejszych utworów Singera, ale jeśli ktoś lubi prozę żydowsko-polskiego noblisty (ja uwielbiam), to także i tym jego tekstem będzie usatysfakcjonowany.
Autor zabiera nas na swoją ukochaną Krochmalną i inne ulice żydowskiej dzielnicy w Warszawie początku XX w.: Ciepłą, Grzybowską, Nalewki. Poznajemy postaci z lokalnego półświatka: fałszerzy, złodziei, paserów, prostytutki. Są melancholijnie przegrani, pogodzeni z przypisanym im losem (jak choćby podupadły watażka Szmul Śmietana).
W ten świat wkracza Max Barabander, który kiedyś był jednym z nich. Teraz wraca po latach spędzonych za oceanem, głównie w Buenos Aires, gdzie dorobił się majątku na rynku nieruchomości. W jakim celu przybywa? By uleczyć nerwy (po stracie syna i chorobie żony), odwiedzić groby rodziców, a przede wszystkim: odnaleźć swoją zagubioną tożsamość.
I jak to typowy bohater Singera: snuje szalone plany, ulega różnym złudzeniom, błąka się po knajpach i zaułkach, trafia w dziwne miejsca (m.in. do jasnowidza na seans spirytystyczny) i oczywiście uwodzi kobiety. Uwikłany w rozmaite afery erotyczno-matrymonialne (z córką rabina Cirełe, sutenerką Rejcł Korek, służącą Basią czy kobietą-medium Teresą) nieuchronnie zmierza ku swemu przeznaczeniu (które objawiło mu się w proroczym śnie).
Siłą prozy Singera jest ożywianie rzeczywistości bezpowrotnie minionej: w sposób nostalgiczny, urzekający, na granicy tego, co realne i magiczne. I choć w każdej książce autora "Dworu" powtarzają się te same motywy i wątki (w tym sensie jest to twórczość nieco wtórna), to ja opowieści Bashevisa nigdy nie mam dość.
Autor zabiera nas na swoją ukochaną Krochmalną i inne ulice żydowskiej dzielnicy w Warszawie początku XX w.: Ciepłą, Grzybowską, Nalewki. Poznajemy postaci z lokalnego półświatka: fałszerzy, złodziei, paserów, prostytutki. Są melancholijnie przegrani, pogodzeni z przypisanym im losem (jak choćby podupadły watażka Szmul Śmietana).
W ten świat wkracza Max Barabander, który kiedyś był jednym z nich. Teraz wraca po latach spędzonych za oceanem, głównie w Buenos Aires, gdzie dorobił się majątku na rynku nieruchomości. W jakim celu przybywa? By uleczyć nerwy (po stracie syna i chorobie żony), odwiedzić groby rodziców, a przede wszystkim: odnaleźć swoją zagubioną tożsamość.
I jak to typowy bohater Singera: snuje szalone plany, ulega różnym złudzeniom, błąka się po knajpach i zaułkach, trafia w dziwne miejsca (m.in. do jasnowidza na seans spirytystyczny) i oczywiście uwodzi kobiety. Uwikłany w rozmaite afery erotyczno-matrymonialne (z córką rabina Cirełe, sutenerką Rejcł Korek, służącą Basią czy kobietą-medium Teresą) nieuchronnie zmierza ku swemu przeznaczeniu (które objawiło mu się w proroczym śnie).
Siłą prozy Singera jest ożywianie rzeczywistości bezpowrotnie minionej: w sposób nostalgiczny, urzekający, na granicy tego, co realne i magiczne. I choć w każdej książce autora "Dworu" powtarzają się te same motywy i wątki (w tym sensie jest to twórczość nieco wtórna), to ja opowieści Bashevisa nigdy nie mam dość.
