„Opowieści afrykańskie” Doris Lessing

Doris Lessing, angielska noblistka z 2007 r., obdarowuje nas nastrojowymi, ślicznie napisanymi opowieściami z afrykańskiego Południa (wyżyna Veld) pierwszej połowy XX wieku. To świat Afrykanerów, brytyjskich osadników oraz krajowców, zazwyczaj służących na ich farmach.

Autorka z uwagą i wrażliwością odnosi się do problemów społeczno-etnicznych. Przede wszystkim zajmują ją jednak relacje międzyludzkie, ich różnorodność i nieoczywistość. Poznajemy na ogół twardych mężczyzn i szukające swej tożsamości kobiety. Jesteśmy świadkami niewypowiedzianych tęsknot, małych dramatów niespełnienia. Atmosferę utworów przenika subtelna melancholia.

Narratorka czasem opowiada historie bez puenty, zostawia czytelnika z pytaniami o dalszy ciąg, o finał. Jakby sugerowała, że los każdego z nas jest ostatecznie niepoznawalną tajemnicą, przestrzenią niedopowiedzeń.

Oto czarny chłopak zafascynowany żoną farmera zaczyna ją okradać z przedmiotów, które nie mają większej wartości. Nie dowiadujemy się, dlaczego ("Mały Tembi"). Starsza pani zostawia w testamencie szkatułkę, w której krewni spodziewają się znaleźć wyjaśnienie, kim właściwie była i czego pragnęła. Tymczasem odkrywają w skrzyneczce przeznaczone dla nich drobne podarunki, nic więcej ("Szkatułka").

Tajemnica uobecnia się również w opowiadaniu "Czary nie są na sprzedaż", w którym do Murzyna, który mieszaniną śliny i ziela wyleczył oślepione jadem węża białe dziecko przybywa ekspedycja medyczna w celu poznania i rozpowszechnienia leku. Znachor robi wszystko, by nie wyjawić sekretu. 

Niechęć rdzennej ludności do kolonizatorów (zwykle dumnie skrywana) przejawia się w niejednym tekście ze zbioru, np. w "Drugiej chacie", gdzie upokorzony czarnoskóry pracownik celowo wywołuje pożar świeżo wybudowanego domu.

Ból samotności, rozczarowania czy rozminięcia się z oczekiwaniami emanuje z takich opowiadań jak: "Utrapienie", "De Wetowie przybywają na folwark Kloof" czy "Lampart George". Kruchość przyjaźni, jaka zdarza się między ludźmi odmiennych ras i kultur ukazana jest z kolei w gorzkiej opowieści o starym wodzu Mshlanga. Ciekawy wariant miłosnego trójkąta obserwujemy w "Zimie w lipcu".

Tłem tych nasiąkniętych łagodnym smutkiem gawęd jest krajobraz i klimat Czarnego Lądu: żar słońca, oddech spalonej ziemi i czający się za osadami farmerów gęsty, niepokojący busz.

A także piękno nocy: "Teraz księżyc stał się wielkim, żółtym i delikatnym owocem zaplątanym w górne gałęzie eukaliptusów" – to jedno z wielu wspaniałych zdań, jakimi Lessing opisuje zjawiskową przyrodę Afryki. Doskonała lektura na lato.